niedziela, 20 października 2013

Czy potrafią kochać tak samo???

O miłości moich rodziców do Iwo pisać dziś nie będę…pierwszy wnuk, oczko w głowie, miłość ogromna, aż przesadna hehe ;)

Dziś o miłości teściów. Los obdarował ich wnukami od obydwu synów w niewielkim odstępie czasowym. Pierwsza urodziła się Nina, Iwo cztery miesiące później. Czy dziadkowie potrafią kochać ich tak samo? Od samego początku czułam, że tak nie będzie… są to jak na razie moje przypuszczenia i wnioski z obserwacji.

Nina, jako pierwsza budziła w dziadkach zachwyt, to ona pierwsza się do nich uśmiechnęła, wyciągnęła rączkę, przytuliła. To jej nowe umiejętności zachwycały dziadków. Kiedy mój Iwo zmienia się z każdym dniem, jest to już inaczej odbierane, oczywiście występują porównania typu… ,,Nina to już wcześniej robiła, a Nina to już dawno siedziała itp.” Porównania będą i muszę się z nimi pogodzić, ale dlaczego odczuwam ciągle tą inną miłość…??

Pamiętam jak dziadkowie przyjechali zobaczyć po raz pierwszy Iwo. Cieszyli się i zachwycali, ale większość czasu z udawanym uśmiechem na twarzy wysłuchiwałam jak to Nina się bardzo zmieniła. Wtedy dla mnie liczył się tylko On, mój malutki synek, którego znałam dopiero tydzień, to on był wtedy dla mnie najważniejszy, chciałam żeby dla wszystkich był…


Dziś sytuacja wygląda tak, że wyprowadziliśmy się od dziadków a Nina wciąż z nimi mieszka. Jest z nimi, na co dzień, Iwo widują tylko w weekendy. Cieszą się i chcą spędzać z nim czas, ale…. ale ja ciągle czuje dystans, sama nie wiem jak to opisać, ale miłość do Iwo jest inna, słabsza?? Nie wiem… boje się tylko, że kiedyś moje dziecko samo to odczuje, a nie chciała bym gdyż sama doświadczyłam podobnej sytuacji. Nie byłam tą ukochaną wnuczką babci, inni mnie wyprzedzili… Czy po przeczytaniu tego posta znajdzie się ktoś, kto odczuwa podobnie, czy ja sobie tylko coś wkręcam…?? Czy Wasze dziecko jest inaczej kochane przez dziadków z racji tego, że nie było pierwszym wnuczkiem?

25 komentarzy:

  1. Z teściami zawsze tak jest i zawsze będzie jakieś ale. U nas Gabi to ich pierwsza wnuczka, mają 9 letniego wnuka, którego rzadko widywali i widują, a mimo wszystko słyszę, że jak F. był mały to coś tam. Na szczęście nie porównują i mam wrażenie, że Gabi będzie tą ukochaną wnuczką bo tu na miejscu. Bo poznaje już babcię. Niestety pewnie u Was będzie podobnie. Jak Nina i Maks zrównają się umiejętnościami może podejście teściów będzie inne, albo przynajmniej nie będziesz słyszała, a Nina... :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że te porównanie kiedyś się skończą chociaż wątpię, wczoraj usłyszałam na przykład tekst: ,,Zobacz Iwo, Nina już chodzi a ty jeszcze nie" dziwne żeby pół roczne dziecko chodziło...

      Usuń
  2. zgadzam się z Emilkowo. U mnie wyszła jeszcze taka sprawa, że teściowa wyskoczyła z tekstem: szkoda, że to drugi wnuk. Bez komentarza zostawię całą resztę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie, tesciowie to tesciowie :( U nas podobna sytuacja. Staram sie tym nie przejmować, ale nie jest łatwo :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie jest, czasami mimo starań jednak coś zaboli

      Usuń
  4. Postanowiłam zabrac glos gdyz jestem w identycznej sytuacji jak Ty. Poza malym wyjatkiem, ze to nasz Syn jest pierwszym wnukiem moich tesciow no i zarazem moich rodzicow. Nie bede tu pisac o milosci moich rodzicow do mojego Synka, bo jest ona niezaprzeczalnie niepodważalna:) Oszaleli na swoim punkcie, a On na ich. Wiem ze beda to jego ukochani dziadkowie. Co do tesciow jest inaczej... niestety..cholera jasne NIESTETY! Tesciowie maja jeszcze jednego wnuka mlodszego od naszego Synka o 10 miesiecy, z ktorym mieszkaja razem. My mieszkamy oddzielnie. Tak to on jest ich oczkiem w glowie. Moze staraja sie tego nie pokazywac, ale tak jest. Tamtym tesciowa zajmuje sie od pierwszych chwil. Nam nawet ani razu nie pomogla przy kapieli (choc na poczatku), jak Maz zaproponowal, aby Tesciowa przyjechala mi pomoc przy malym jak mial 2 miesiece ze strachu albo lenistwa odmowila wykrecajac sie ze jest za maly;/;/;/;/ a tamtym caly czas sie zajmowala i zajmuje, boli jak cholera..... nie raz slysze jak mowi cos do mojego Synka i wypowiad imie tamtego, mysli ze ja tego nie slysze, ale widze wszytsko i czuje niestety...nie sadzilam, ze ktos to tak samo przezywa jak ja..... smutno mi czasem no ale coz....dziwnie sie przyjelo, ze rodzice corki sa bardziej oddanymi dziadkami niz meza;/ Choc nie ukrywam ze znam przypadki, ze jest inaczej.... Nasz Synek duuuuzo potrafi wiecej od tego malego i jakos nie zachwyacaja sie nim tak jak tamtym.. boli;/ Pozdrawiam Ci serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pocieszeniem dla Nas jest chyba to, że takich przypadków jest dużo i trzeba sobie z nimi poradzic. Jak dziewczyny dobrze napisały to dla Nas mają być największą radością sukcesy Naszych dzieci...

      Usuń
  5. Ehh...kochana, teściowie...
    Trzymaj się i nie martw. Ważne, że Iwo będzie najbardziej na świecie kochany przez Was! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie chyba mamy podobne doświadczenia... U nas to nawet nie jest ważne czy to pierwsza wnuczka a pierwszy był wnuczek u siostry męża. U nas generalnie teściowa ma wszystko w czterech literach, użala się tylko nad sobą, a wnuczkę ma gdzieś. Może to lepiej, że się nie udziela, ale złość jest przeogromna....

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie powiem Ci bo u nas Maks jest pierwszym wnuczkiem i jednych i drugich dziadków..
    Mam nadzieję, że w przyszłości Iwo tego nie odczuje! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taką nadzieję ;) Oj to Maksia ma kto rozpieszczać ;)

      Usuń
  8. Bo to teściowie. To już teraz chyba wiesz dlaczego Twoja mama tak chętnie opiekowała się małym? Bo Iwo jest dzieckiem Jej dziecka, czyli Ciebie.
    Moja córka jest czwartą wnuczką moich rodziców, a pierwszą teściowej. Moi rodzice baaaardzo ją kochają. Nie wiem z czego to wynika czy ze sporej różnicy wieku(bo tamte wnuczki są prawie, że nastolatkami), czy właśnie dlatego, że Mała jest dzieckiem ich dziecka, czyli mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. My mamy podobną sytuację jak Ty, nasze dziecko będzie drugim w tej części rodziny. I pewnie również będą porównania, pierwsze razy nie będą dla nich już pierwszymi. Ale na pewno będą tymi najważniejszymi dla nas!:)
    Patrząc na miłość moich dziadków do mojego rodzeństwa ciotecznego to po wielu latach widzę że o wyborze "bardziej" ulubionych wnuków nie decyduje kolejność... Ja natomiast zauważyłam inną prawidłowość - wnuki babć i dziadków od strony matki są bardziej z nimi zżyte niż z tymi od strony syna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana to będziesz musiała uzbroić się w cierpliwość bo pewnie nie raz usłyszysz nieprzyjemny komentarz, ale dobrze napisałaś, że to Nas mają uszczęśliwiać pierwsze razy hehe

      Usuń
  10. Wydaje mi się, że zawsze jest tak. że wnuki, które są na miejscu zawsze będą dla dziadków tymi "ważniejszymi", przynajmniej w moim przypadku, jak byłam mała tak właśnie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że tak jest i pewnie w tym przypadku też tak będzie, nie chce żeby tylko kiedyś Iwo to odczuł

      Usuń
  11. Jak można porównywać dzieci między ktorymi jest 4 miesiące różnicy? Przecież w przypadku takich maluchów to bez sensu! W ogóle bez sensu są takie porownania- każde dziecko rozwija się inaczej i o niczym to nie świadczy...
    Ale ja też niestety odczuwam to na własnej skórze- między moją Hanią a drugą wnuczką moich teściów jest dwa miesiące różnicy (moja córka jest młodsza). I wciąż słysze co tamta wnuczka już potrafi... Choć ja i tak narzekać nie mogę bo Hania pierwsza chodziła, dużo więcej potrafi, rozumie i pięknie mówi- dla mnie nie jest to jednak żadnym wyznacznikiem:)
    Miejmy nadzieję, że Iwo nie odczuje "innej miłości" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana najwyraźniej można, wczoraj na przykład usłyszałam tekst,, Nina to już chodzi a ty Iwo jeszcze nie..." dziwne żeby pół roczne dziecko chodziło...

      Usuń
    2. a to dobre! masakra!
      śmieję się sama do siebie... ;)

      Usuń
  12. Oj to prawda do własnych rodziców mam dużo większe zaufanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się z Tobą w 100% sama to odczuwam do dzisiaj jako wnuczka i po mału dużymi krokami odczuwam to na swojej córci:(

    OdpowiedzUsuń