Miesiąc przed ukończeniem przez Iwa roczku przyniósł Nam wiele zmian i niespodzianek. Widać po moim małym synku, że zmienia się i dorasta ;)
A oto kilka faktów:
Nauczył się wskazywać paluszkiem o co mu chodzi, co chce, teraz i natychmiast...
Wydaje z siebie przeróżne dźwięki, wciąż gada i widać, że coś nam wręcz opowiada, gestykulując przy tym. Zdarza mu się wypowiedzieć słowa, które według Nas coś znaczą. Ostatnio czekając Nam mnie w samochodzie powiedział do S. coś w stylu ,,Mama jedzie?" Często wypowiada słowo ,,Gdzie?" Nowością jest kokoko czyli jak robi kurka ;)
A hitem ostatnich dni stało się CIĄGŁE WSTAWANIE. Już jakiś czas temu Iwo zaczął wstawać przy różnych meblach ale zdarzało mu się to bardzo rzadko i z reguły ktoś przy nim był. Teraz wszystko obróciło się o 180 stopni. Iwo staje wszędzie i przy wszystkim, bez względu czy jest to bezpieczne czy nie. Wystarczy sekunda nieuwagi a dziecko już dumnie stoi. Jak na razie sytuacja ta jest chyba dla mnie i dla S. o tyle nowa, że jak szaleni biegniemy za Iwem, żeby Go ,,ratować" i asekurować. Nie ma chwili oddechu, spokoju, wciąż na pełnych obrotach. Oczywiście wstawanie łączy się z chodzeniem pod paszki, kilka kroczków tu, kilka tam... a dzisiaj zauważyłam, że stojąc przy kanapie Iwo zaczyna się puszczać. Mam nadzieję, że szybko przyzwyczaimy się z S. do nowej sytuacji a Iwo nauczy się bez problemu lądować na podłodze ;)
Z tego też faktu, mamy kolejnego guza, pierwszy był już jakiś czas temu, a obecny był na moich oczach, dziecko grzecznie bawiło się przy otwartej szufladzie, i nagle bach... uderzył głową o róg szuflady ;( Guz wyrósł na moich oczach... brrr chciało mi się płakać razem z nim.
Z tego też faktu, mamy kolejnego guza, pierwszy był już jakiś czas temu, a obecny był na moich oczach, dziecko grzecznie bawiło się przy otwartej szufladzie, i nagle bach... uderzył głową o róg szuflady ;( Guz wyrósł na moich oczach... brrr chciało mi się płakać razem z nim.
Odliczam więc od teraz dni do pierwszych samodzielnych kroczków.
Do urodzin zostało jeszcze kilka dni, więc kto wie co Nam one jeszcze przyniosą ;)
P.S.
Zdjęcie stojącego Iwo już wkrótce, jak ogarnę się z akceptacją stanu rzeczy i nie rzucę się pędem na ratunek
P.S.
Zdjęcie stojącego Iwo już wkrótce, jak ogarnę się z akceptacją stanu rzeczy i nie rzucę się pędem na ratunek
:) oj jeszcze nie jeden guz przed Wami byle do przodu! :)
OdpowiedzUsuńJak dziecko poznaje świat, zaczyna raczkować i chodzić, to niestety guzy i siniaki są nieuniknione, choć byśmy bardzo go pilnowali
OdpowiedzUsuńOj pamiętam te pierwsze wstawania i pierwsze guzy.. :) Czekam z niecierpliwością na pierwsze kroczki!!!! :)
OdpowiedzUsuńA gdzie on tam wchodzi :)
OdpowiedzUsuńTak, jeszcze nie jeden guz za Wami. Moja siostra codziennie musiała mieć guzy. Bez niego dzień był stracony :)
Ale śmiesznie stoi przy tej półce:)))
OdpowiedzUsuńooo ja ja już nie pamiętam jak to było...no coś pamiętam :) ale dopiero się zacznie jak już pójdzie to trzeba będzie mieć oczy dookoła głowy :)
OdpowiedzUsuńGuzy na porządku dziennym...franulek od kiedy nauczył się chodzić ma ich coraz więcej...:P
OdpowiedzUsuńSpokojnie... kilka dni i nauczy się lądowac na pupci :) Ale do guzów musisz się przyzwyczaic - będą stale obecne w Waszych życiu jeszcze przez x lat :))
OdpowiedzUsuńI się zacznie wyciaganie z szuflad i uciekanie przed mamą :)
OdpowiedzUsuńPamietam pierwsze guzy moich maluszkow i tez razem z nimi mialam ochote plakac. Twoj maluszek sie dzielnie uczy ,zobaczysz da sobie rade i Ty z czasem bedziesz spokojniejsza o niego :) Milego weekendu Wam Zycze :)
OdpowiedzUsuńJerzu, jak zaczął stawać to długo lądował na głowie;( Leciał do tyłu, jak deska.
OdpowiedzUsuńSzuflady u nas pod specjalnym nadzorem. Ja, jako maluch rozciełam sobie głowę takim rogiem.
Ale Iwo odkrywca świata niesamowity:) Jak już zacznie chodzić to dopiero będzie;) Wspinaczka alpejska na meble i stoły;)
No to teraz się zaczyna ten czas o którym rozmawiałyśmy wracając z Łodzi. Trzymam kciuki i gratuluję kolejnych osiągnięć Iwa :)
OdpowiedzUsuń