14 sierpnia data jak dla mnie podwójna, z jednej strony smutek i
płacz z drugiej ulga. Sama nie wiem, jakie są do tej pory moje odczucia, co do
karmienia piersią...
14 sierpnia po raz ostatni Iwo dostał mleczko z piersi,
zastanawiałam się często, kiedy nastąpi taki dzień... nastąpił dość szybko, po
4 miesiącach przestałam karmić piersią.
Ale od początku...
W czasie ciąży nie wyobrażałam sobie innej sytuacji jak tylko
karmienie piersią własnego dziecka. Moja mama mnie i siostry nie karmiła. Próbowała,
ale niestety się nie udało. Często słyszałam od niej, jak bardzo żałuje, że Nas
nie karmiła, że się poddała. Starałam się myśleć pozytywnie, że mi się uda, że
będę karmić. Nie ukrywam, że przyszło mi to z wielką łatwością. Nie miałam
żadnych problemów z przystawianiem, zapaleniem, nawałem pokarmu - karmienie
było dla mnie od początku wielką przyjemnością. Iwo funkcjonował według swojego
rytmu, ja jedynie musiałam być na każde jego zawołanie. Pomimo zmęczenia byłam
z siebie dumna, że mi się udało.... Kiedy jednak musiałam przez żółtaczkę
odstawić pierś i podawać mleko mm poznałam jak funkcjonuje dziecko na butelce.
Iwo przesypiał po trzy godzinki był najedzony i zadowolony. Butelka była dla
mnie bardzo zachęcająca jednak nie poddałam się i walczyłam o dalsze karmienie.
Udało się powrócić do całodniowego karmienia wyłącznie piersią.
Problemem stała się jednak pozycja do karmienia, przyzwyczaiłam
Iwo do karmienia wyłącznie w pozycji leżącej. Próby karmienia Go siedząc
kończyły się niezadowoleniem. U mamy będąc na jednym poziomie w mieszkaniu,
karmienie na leżąco nie było żadnym problemem, kładłam się, kiedy tylko była
taka potrzeba. Kiedy jednak na okres wakacji przenieśliśmy się do domku teściów
karmienie już nie było takie łatwe. Pierwszy miesiąc dawałam radę i nawet przez
myśl mi nie przeszło, że mogłabym przestać karmić. Musiałam jednak w ciągu dnia
biegać z góry na dół, bo karmić najlepiej mi było we własnym pokoju, leżąc na
łóżku w ciszy i spokoju. Niejednokrotne przystawienie małego na dole na kanapie
kończyło się klapą. Potrafiłam nie raz nakarmić małego, zejść na dół, po czym
za dosłownie chwilkę biegłam z nim znowu na górę, bo już był głodny. W ciągu
dnia robiłam miliony kilometrów po schodach. Ale przecież ruch to zdrowie
hehe
Kolejnym problemem z czasem stało się przystawianie Iwo do piersi.
Dla nie jednej pewnie z kobiet nie stanowi to problemu dla mnie jednak rozmiar
moich piersi stał się problemem w karmieniu. Należę do osób o niewielkim
biuście i przystawienie i schwytanie przez Iwo piersi nie raz kończyło się
niezłą gimnastyką. Kobietom o większym biuście dużo łatwiej jest dostawiać
dziecko do piersi, takie jest moje odczucie w tej kwestii. Ja nie raz poszukiwałam
odpowiedniej pozycji, kręciłam się po łóżku jak szalona, żeby tylko mój syn
schwytał pierś...
Z czasem Iwo przy piersi zaczął mi się strasznie wiercić, coraz
rzadziej występowały spokoje karmienia. Machał rączkami, nóżkami, wypuszczał
pierś, wiercił się kręcił, ja się denerwowałam i on. Miałam wrażenie, że
poprostu nie jest głodny, a po chwili płakał z głodu.
Najbardziej lubiłam sytuacje kiedy moje piersi były pełne mleka i
karmienie odbywało się bezproblemowo. Jednak z reguły były miękkie i odnosiłam
wrażenie, że są puste.
Postanowiliśmy, że raz dziennie Iwo dostanie mleczko z butelki. Z
czasem jednak ilość butelek się zwiększała a my karmiliśmy się cycem wyłącznie
w nocy. Szło nam całkiem nieźle jednak i ten system z czasem zaczął zawodzić.
Iwo coraz bardziej przyzwyczajał się do butelki i nocne schwytanie piersi
kończyło się mocnym płaczem i wybudzeniem.
Więź matki z dzieckiem przy karmieniu piersią jest ogromna i sama
myśl o dniu, w którym Iwo nie dostanie piersi przyprawiała mnie o dreszcze... Pomimo
wielu bezsprzecznych zalet, jakie niesie za sobą karmienie piersią nie
uniknione są problemy, które w naszym przypadku doprowadziły do sytuacji
odstawienia cyca. Nie będę ukrywać, że byłam też już zmęczona karmieniem. Mam
świadomość, że mogłam dalej walczyć, jednak czułam, że tak będzie lepiej dla
Nas. Problemy może dla jednych błahe jednak ja szukałam rozwiązań i niestety
się nic nie udawało.
Iwo dostaje butelkę, przez co nie ukrywam, jest mi dużo łatwiej
funkcjonować. Opieka nad nim stała się dużo łatwiejsza, częściej możemy sobie
pozwolić na różne wyjazdy, nie muszę się już stresować publicznym karmieniem na
leżąco. Wytworzył się nam rytm dnia, który wcześniej kompletnie się nie
sprawdzał.
Jestem szczęśliwą, że udało mi się karmić piersią, mimo iż może za
krótko to trwało...
Nie martw sie ze tak krotko karmilas, najwazniejsze ze przez te 4 miesiace Iwo dostawal pokarm od Ciebie, teraz bedzie wam lzej :))
OdpowiedzUsuńto prawda jest nam teraz znacznie wygodniej, ale jakoś tak serducho boli...
Usuńnajwazniejsze ze oboje jestescie zadowoleni :)
OdpowiedzUsuńzgadzam się w zupełności!
Usuńważne aby wasz duet czuł się dobrze w nowej sytuacji, bo kp powinno być przyjemnością dla Was obojga, a nie momentem stresu, strachu, bólu, niezadowolenia itp.
Iwo na ostatnich fotkach wygląda bosko!
w tym kapturze - cool:))
oj karmienie pirsią było do pewnego czasu szalenie przyjemne, ale jednak następuje zmęczenie materiału do tego małe problemy i już tak cudnie nie było... teraz jest nam lepiej, a ja jako matka czuję się teraz bardziej wolna
Usuńoj to prawda w tej bluzie Go uwielbiam ;)
To i tak długo. Karmienie piersią jest niestety obciążające dla kobiety. W najważniejszym czasie jak był malutki dostał od Ciebie mleko i to się liczy.
OdpowiedzUsuńWiem o czym piszesz. Ja nadal karmię Gabi choć dopiero dwa miesiące wyłącznie piersią. Raz dawałam jej mleko modyfikowane z butli i płakałam jak bóbr. MM ma swoje plusy dziecko dłużej śpi i wiesz ile zjada. Na cycusiu potrafi żądać jedzonka po godzinie. Taka rola mamy ja zamierzam karmić jak najdłużej, a Ty zrobiłaś wszystko co mogłaś. Niektóre dzieciaki dostają mm od pierwszych dni życia. Iwo dostawał aż 4 miesiące. Głowa do góry.
OdpowiedzUsuńBłahe, ale ważne, że czujecie się dobrze. Kochana ja już też jestem zmęczona, ale karmię, bo dziecko nie chce się odstawić, ma 10 miesięcy i jest przyzwyczajone do piersi (nie chce mm i nie chce smoczka). Miałam podobne dylematy - piruety córki przy karmieniu, wrażenie, ze nie mam pokarmu (piersi po prostu sprawiają wrażenie pustych, ale pokarm jest) itd. Ja też karmię głównie na leżąco, ale jak muszę na siedząco to nie ma problemu.
OdpowiedzUsuńJa z całego serca tobie gratuluję, iż zdecydowałaś się na karmienie piersią i że tak o to walczyłaś!!!! Niestety w moim przypadku nie udało się karmić córci cycem...tyle miesięcy czytania, kursów nawet !!!! i bach sepsa w trakcie porodu, produkcja pokarmu znikoma, straszne zapalenie i obrzęk....3mam kciuki może przy drugim dzidzusiu się uda !!! Cieszcie się zdrowiem i nowo odnaleziony mwspólnym czasem, wyjazdami, nową rutyną !!
OdpowiedzUsuńJa bardzo chciałam. Ile mogłam tyle dałam...niestety nie za długo ale najważniejsze że Majula jest szczęśliwa...wczęsniej było płaczu a płaczu...:( i mojego i jej
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że i Ty i Iwo macie się dobrze a przejście było naturalne.. :) To co najlepsze i tak mu dałaś przez te 4 miesiące!
OdpowiedzUsuńWiesz jak ja żałuję, ze tak krótko karmiłam ale koniec końców jestem i ja szczęśliwa i Maksiu :) I o to chodzi!
Całusy
Przejscie było nieuniknione - prędzej czy później. Wiadomo, ze wolalabys później ale najważniejsze, ze dostawał Twoje mleczko przez 4 miesiące! To na pewno zbudowalo miedzy Wami ogromna wież - to Ty dawalas mu to czego potrzebował na każde zawołanie, mógł tulić się do cycusia i przytulać jednocześnie.
OdpowiedzUsuńTeraz Ty odpoczniesz, możesz jeść co tylko chcesz (czyli są jakieś +) :) a Iwo najedzony bedzie grzeczny i nocki bedzie ślicznie przesypial :)
Sama jestem ciekawa jak trudno bedzie się rozstać z kp?
Choć na początku nie było łatwo, nie poddałam się. Teraz karmienie to sama przyjemność :)
Zobaczymy ile mi bedzie dane kp :)
ja też nie czuję i już się przygotowujemy.
OdpowiedzUsuńIwo też miał takie jazdy że trudno mu było skupić się na cycku - trwało to dosyć długo ale daliśmy radę.Niczego ani nikogo nie osądzam,ale post wygląda jakbyś się tłumaczyła.Może sama gdzieś tam myślisz że nie zrobiłaś wszystkiego żeby to karmienie piersią utrzymać?
OdpowiedzUsuńŻeby się na mnie inne mamy tylko nie rzuciły z pazurami - piszę co myślę.Karmienie piersią nie jest łatwe i szkoda trochę że coraz więcej mam tłumaczy się i porzuca je na rzecz łatwiejszego karmienia - butelką.
Dodam jeszcze że też mam małe piersi,więc wiem jak trudno dziecku ją podać.
UsuńNajważniejsze, że sie udało karmić i, że teraz możesz odetchnąć:)
OdpowiedzUsuńI tak długo się udało!:-)
OdpowiedzUsuń