Jednak pogoda nastraja optymistycznie ;)
Nasze podwórko, które czeka na generalny remont niestety nie jest przystosowane do nauki chodzenia, górki, dołki, pagórki, sprawiają, że Iwo źle się czuje na takim podłożu, dlatego też większość czasu spędzamy na tarasie.
Alternatywą dla wytchnienia matki okazał się kojec. Iwo spędza w nim sporo czasu, bawiąc się zabawkami a ja mam chwilę dla siebie.
I tak błogo mija Nam czas...
u nas też pagórki i piasek, jedynie z tyłu domu zaczyna trawa rosnąć.. więc czekamy!
OdpowiedzUsuńFajne rozwiązanie :)
OdpowiedzUsuńFajnie :))
OdpowiedzUsuńMi też swego czasu kojec nie raz i nie dwa ratował życie :)
OdpowiedzUsuńKojec...oj fajnie było w ubiegłe wakacje:)ale już jesienią musiałam o nim zapomnieć,bo Krystian próbował z niego wychodzić.Teraz ma 1,5 i ciężko za nim nadążyć:)Oj ciężkie wakacje będą:)
OdpowiedzUsuńMy też korzystamy z kojca :)
OdpowiedzUsuńO właśnie napisałam u Gosi mamy Karoliny na ten temat. Powiem Ci, że jak był mniejszy to szybciej się nudził, ale był to okres jak jeszcze nie siedział, później Go schowałam. Teraz na lato nie wyobrażam sobie dnia bez niego, doszło do tego, że zabieramy Go ze sobą wszędzie, raczkujący Iwo po trawie jest dość uciążliwy. Staram się zmieniać mu zabawki, jedne chowam, drugie wyjmuje, piciu, chrupki itd i spokojnie sporo w nim wysiedzi. Ciepła kawa gwarantowana. Zaryzykuj zakup, albo pożycz na kilka dni jak masz od kogo.
OdpowiedzUsuń