30 tydzień ciąży rozpoczęty - strasznie się cieszę, że w końcu z
przodu jest 3 ;)
Wczoraj mieliśmy
wizytę u lekarza, przed każdym spotkaniem się denerwowałam i martwiłam czy
wszystko w porządku a przed tym byłam jakaś spokojna.
Na początku Gin
zmierzył mi ciśnienie a tam 140/80, w domu, kiedy sobie mierzyłam nigdy takiego
wysokiego nie miałam... lekarz zalecił dalsze mierzenie w domu i przy
powtarzającym się ciśnieniu powyżej 140/90 zgłosić się do niego. Dzisiaj
mierzyłam już ze 3 razy i wskazuje 120/60, mam nadzieje, że to był tylko taki
jednorazowy skok.
Później
przeszliśmy do badania maluszka. I tu na szczęście dobre wieści, maluszek waży
1600g. od ostatniego spotkania przybrał 600g. Ma się dobrze, leży główką do
dołu, nie chciał jednak pokazać swojej buźki.
Następnie Gin
sprawdził moją szyjkę macicy i okazało się, że jest lekko otwarta na ok 3cm
(mieści się to w jakiś tam normach), ale najlepiej, żeby była zamknięta. Po
dłuższym badaniu szyjka się jednak bardziej zamknęła. Mimo to lekarz zalecił mi
przyjmowanie magnezu 3 razy dziennie po 1 tabletce i dużo leżeć... dbać też o
to żeby brzuszek był miękki.
Oczywiście wyszłam
z gabinetu spanikowana i wystraszona, całą noc tylko myślałam i wariowałam...
Dzisiaj spędzam cały dzień na leżeniu plackiem. Czytałam jednak w necie, że
wiele dziewczyn miało taki problem i magnez + leżenie pomogło i rodziły
dzieci normalnie w terminie... nam do donoszenia ciąży zostało tylko 7 tygodni
albo aż 7. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i staram się pozytywnie
myśleć...
Na jutro od dawna
mam zaplanowany wyjazd do większego miasta w poszukiwaniu łóżeczka i wózka...
oczywiście byłam skłonna wszystko odwołać, ale po dłuższym zastanowieniu
postanowiłam pojechać, ograniczyłam jednak ilość sklepów, mam zamiar bardzo
uważać i się nie przemęczyć... chcę jednak mieć już ten wyjazd za sobą, wiedzieć,
na czym stoję, czy uda nam się coś kupić czy pozostaje internet... a po tej
wizycie biorę się za ostre odpoczywanie i leżenie - kolejna wizyta za 3 tygodnie
i mam nadzieję, że będzie poprawa.
Najważniejsze, że z dzidziusiem wszystko dobrze! :)
OdpowiedzUsuńI już 3 z przodu.. :) Zobaczysz, że chwila moment i zaraz będziecie jechać na porodówkę :)
To prawda z 3 cieszę się bardzo, ale myślałam że w bardziej optymistyczny sposób będę ją świętować...jak to my kobiety zamartwianie na pierwszym miejscu... ale dam radę ;)
UsuńNiemalże przed każdą wizytą u gina mam podwyższone ciśnienie. A w domu zawsze jest w normie. Taka ciekawostka. Nie przepadam za badaniami stąd moje poddenerwowanie.
OdpowiedzUsuńWypoczywaj i odpoczywaj, i podgryzaj gorzką czekoladę :) Będzie wszystko w porządku :).
mierzę ciśnienie w domu i mam tak 130/70 także w porządku, nie wiem czemu mi tak podskoczyło, chociaż coraz częściej zdarzają mi się bóle głowy...ooo a z tą czekoladą to dobry pomysł... dziękuje za dodanie otuchy, staram się myśleć pozytywnie
UsuńNie martw się, ja w 32 poszłąm do badania okazało się że szyjka lekko się skróciła - brałam ogolnie 3 magnezy, ale po wizycie zalecił mi 3x2, dużo leżenia na lewym boku, przy kolejnej wizycie szyjka wygląda tak samo więc sądzę że jakoś to będzie. Mam sporo koleżanek ktore mialy taką wlasnie sytuację i niektore z nich rodzily po terminie.
OdpowiedzUsuńGlowa do gory!
pzdr
emiliuszka.blogspot.com
pobuszowałam oczywiście po internecie i niektórym dziewczyną magnez pomógł a niektóre bez problemu donosiły ciążę... leżę dzisiaj cały dzień i się aż z tego wszystkiego zastanawiam jaka pozycja jest właściwa, jak mam leżeć by było dobrze...w takim razie najwięcej na lewym boczku...już zaglądam do Ciebie i na pewno się czasami odezwę...bo jakoś lepiej mi się zrobiło, że nie jestem sama z moją szyjką ;)
Usuńnie jestes sama!:) jestem jeszcze ja i moja ;) odpisałam Ci więcej na meila prv
UsuńTak się zbierałam, szukałam i wreszcie dotarłam. U mnie w 24 tc zaczął bardzo twardnieć brzuch i bolało mnie podbrzusze, jak się okazało zaczęła mi się skracać szyjka. Kazano mi leżeć, nic nie robić i założono mi pessar. Byłam załamana, oczywiście naczytałam w internecie niestworzonych historii związanych z tym faktem co mi nie pomagało, w końcu opanowałam się i przestałam czytać. Odpoczywałam, mąż robił mi codziennie kanapki i herbatę w termos na cały dzień. W końcu po wielu tygodniach miałam dość leżenia i przestałam się do tego stosować. W 37 tc zdjęli mi pessar, a Małą urodziłam 4 dni po terminie :)
OdpowiedzUsuń