środa, 27 lutego 2013

Tatusiowo...

Dzisiaj post dotyczący Naszych mężczyzn a przyszłych tatusiów...

Jak już wcześniej pisałam zakochana w moim S. jestem już od dzieciństwa... zawsze marzyłam, żeby mój chłopak grał w piłkę, lubiłam piłkarzy, oglądać mecze i nie wyobrażałam sobie żeby być z kimś, kto nie interesuje się sportem. Mój S. był, więc idealny, codziennie przyjeżdżał do mojego kuzyna z piłką w ręku i na boisku potrafili spędzić cały dzień. Uwielbiałam patrzeć jak grają, jak się poruszają na boisku i ile frajdy sprawia im ciągłe gadanie o piłce. Z opowieści teściów wiem, że od małego mój S. nie rozstawał się z piłką. Swoją przyszłość oczywiście poświęca dla piłki... gra w drużynie a także jest jej trenerem... jestem jego największą fanką i staram się być jak najczęściej na meczach. Piłka i sport są dla niego niezwykle ważne, a ja, mimo iż mam czasami dosyć oglądania kolejnego meczu to nie potrafię zabronić mu kochać nie tylko mnie ;) 
Od zawsze, kiedy rozmawialiśmy na temat dzieci powtarzał mi, że on bardzo chciałby mieć syna, którego będzie trenował i który będzie oglądał z nim mecze ;) Kiedy powiedziałam mu, że jestem w ciąży od samego początku powtarzał, że będzie to chłopak... czasami byłam aż na niego zła, że gdyby była to dziewczynka byłby rozczarowany, chociaż pewnie skradła by mu serce bardzo szybko. USG potwierdziło jednak jego wersję będzie SYN. Od tamtej pory mój mąż opowiada do brzuszka, co będą robić, kiedy się urodzi, zastanawia się, na jakiej pozycji będzie grał na boisku, a ja się zastanawiam czy w ogóle pokocha pasję swojego taty...
Codziennie się nad tym zastanawiam czy faktycznie noszę w sobie małego przyszłego piłkarza? A może będzie chciał zostać piosenkarzem, lekarzem, tancerzem pewnie dowiemy się tego za parę lat... teraz najważniejsze jest żeby był zdrowy a decyzję, co do jego przyszłości zaakceptujemy, najważniejsze żeby był szczęśliwy ;) Chociaż w mojej wyobraźni przedstawiam sobie jak mój S z synem razem spędzają czas na wspólnej pasji ;) 

Inspiracją do napisania tego posta był ten filmik... pasja ojca do muzyk, który zaraził nią swoje dwie córki... tu śpiewa z tą starszą... widać, jaka niezwykła miłość łączy ich oboje ;) 


6 komentarzy:

  1. Ojciec znajomego jest niesamowicie zdolnym matematykiem i szachistą i bardzo chciał zarazić swoją pasją najstarszego syna, jednak mu to nie wyszło ;) Zrezygnował i źle zrobił, bo jego najmłodszy syn (czwarte dziecko), co prawda nie jest matematykiem, ale świetnym szachistą, a gdyby jako dziecko trenował z ojcem mógłby być znacznie lepszy.
    Mam nadzieję, że mały nie rozczaruje swojego taty, ale jeśli nawet nie będzie go ciągnęło do piłki to nic straconego ;)

    PS Dziewczynki też mogą kopać piłę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziewczynka ma być z kolei tenisistką... zastanawiam się tylko co będzie jak mały będzie leniuszkiem po mamusi ;)

      Usuń
  2. Skąd ja to znam.. Mój S. też jak Ani już mówi o pierwszych gokartach i F1.. :) A ja nie mam nic do gadania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe czyli szykuje nam się kolejny mały pasjonata ;)

      Usuń
  3. czyli nie jestem sama w tym pasjonującym świecie przyszłych tatusiów, jestem szczęśliwa, że to chłopczyk bo mam wrażenie że S. będzie dzięki temu bardziej zaangażowany w jego wychowanie i będzie poświęcał mu dużo czasu...ale to się okaże ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja przed porodem nie potrafiłam sobie wyobrazić B. w roli taty, bo nigdy nawet nie trzymał niemowlaczka na rekach:) a teraz jak na nich patrze jak sie ganiają po domu i bawia w chowanego, że czasem nie wiem kto ma wiecej frajdy z tej dwójki:) córeczka tatusia:)

    OdpowiedzUsuń