Nasz pobyt w szpitalu przedłużył się z powodu żółtaczki, jaką Iwo dostał w 3 dobie. Z racji tego, że urodził się w 37 tygodniu, czyli taki mały wcześniaczek z niego, Pani doktor wolała obserwować dalszy rozwój żółtaczki, do tego maluszek odziedziczył krew po tacie i w jego organizmie do 3 miesiąca życia będą występować moje przeciwciała. Na zbicie żółtaczki Iwo musiał leżeć na specjalnym łóżeczku z lampami. Na szczęście odbyło się bez wkładania go do inkubatora, więc cały czas był przy mnie.
Zostałam totalnie zaskoczona warunkami szpitalnymi, dostaliśmy duży pokój razem z pełnym wyposażeniem (TV, wanienka, przewijak, łóżeczko, szafeczki) wszystko nowe, zadbane. Do tego oprócz mojego łóżka, łóżko dla S., który przez te wszystkie dni i noce był ze mną.
Nie wyobrażam sobie jak dałabym sobie radę sama bez niego. Możliwość spania męża w szpitalu jest dla kobiety zbawienna. Bardzo ważne było dla mnie rodzić w tym szpitalu głównie z tego powodu. Od początku zajął się małym, przewijaniem, podawaniem do cycusia, noszeniem a oprócz tego otoczył opieką również mnie, szwy nie pozwalały mi przez pierwsze dni w ogóle wstawać. Z czasem było coraz lepiej, jednak dostałam nakaz od S. leżenia w łóżku, odpoczywania i dochodzenia do siebie. Nie potrafię nawet opisać tego jak wspaniale zajął się nami. Wstyd się przyznać, ale przez cały ten tydzień w szpitalu nie zrobiłam przy małym dosłownie nic, jedynie cyc. Nie byłam wstanie nawet stać przy przewijaku i małego przewinąć. Za to S. opanował do perfekcji wszystkie te czynności, uwielbiam patrzeć, jaką frajdę sprawia mu zajmowanie się małym. Opieka w szpitalu również na wysokim poziomie. Położne bardzo miłe i chętne do pomocy. Uczyły S. wszystkiego a ja się tylko przyglądałam. Pomogły mi opanować technikę karmienia. Tym sposobem Iwo od początku jest na moim cycusiu. Walczymy jednak z lenistwem mojego syna, który bardzo szybko zasypia przy cycu, wszelkie sposoby pobudzania Go często zawodzą, dlatego kilka razy w szpitalu podaliśmy małemu mleczko MM, bo nie byłam pewna czy na pewno zjadł odpowiednią ilość. Nie wystąpił u mnie jak do tej pory żaden nawał pokarmu, typu wylewanie się mleczka z cyca. Na razie karmimy, cieszymy się, że laktacja występuje i mam nadzieję, że nie pojawią się żadne problemy. Przy wyjściu ze szpitala dostaliśmy w prezencie dwa duże pudełka próbek, gazetek, broszurek itp. Oprócz tego każda mama dostaje kalendarz ze zdjęciem swojego syna a także pisemne gratulację i kocyk. Jestem bardzo mile zaskoczona podejściem szpitala do kobiety po porodzie i jej dziecka, życzę każdej mamie takich przeżyć i takiej opieki.
O tym jak radzimy sobie w domku napiszę jutro. Dziękuje za wszystkie miłe komentarze pod postami. Na razie wpadam tu tylko na chwilkę więc na wszystkie pytanka odpowiem w postach.
super ze miałas taka opieke! :) i wogole rewelacja ze maz mogl byc z wami, powinni wszedzie tak zrobic :)
OdpowiedzUsuńJestem w szoku szpital pierwsza klasa !
OdpowiedzUsuńSzpital pierwsza klasa!
OdpowiedzUsuńNo to tylko pozazdrościć warunków w szpitalu!
OdpowiedzUsuńTeż pamiętam jak ja tylko leżałam a mój S. latał wokół nas.. Oj niesamowita pomoc to była! Tylko, że u nas nie mógł zostawać na noc ( udawało nam się Go ukrywać do 24 ) i wstawanie do Małego w nocy było najgorsze.. Ale dałam radę :)
A Ty jak się czujesz? :)
Niesamowie jest to co piszesz! Aby na pewno rodziłaś w Polsce?
OdpowiedzUsuńBez względu na wszystko cieszę się, że miałaś taką opiekę i czuję, że masz miłe doświadczenia z pierwszego porodu :D
Mam nadzieję, że dobrze się czujesz!?
O rety rety! Z tego co piszesz szpital robi wrażenie ! Naprawdę rewelacja. Szkoda, że mało takich miejsc jest w Polsce.
OdpowiedzUsuńWarunki w szpitalu rewelacyjne! To prywatny szpital? To się nazywa rodzenie po ludzku! Twój S. to prawdziwy Skarb:)
OdpowiedzUsuń