poniedziałek, 15 kwietnia 2013

O TYM JAK IWO PRZYWITAŁ SWIAT ;)



KOCHANE MAMUSIE BARDZO DZIĘKUJEMY ZA GRATULACJĘ ;) 

Wiem, że jesteście w szoku, że to już ale uwierzcie mi ja do dzisiaj nie bardzo potrafię uwierzyć, że Iwo jest z Nami. 

Oto Nasza historia z 7 kwietnia...

W piątek razem z S. pojechaliśmy do jego rodziców w odwiedziny. Czułam się dobrze, żadnych oznak zbliżającego się porodu. W niedzielę rano obudził mnie lekki okresowy ból brzuszka, a następnie coś w postaci skurczu… po chwili poczułam, jak bym zrobiła siusiu. Spanikowana pobiegłam do łazienki a tam po raz kolejny dziwne siusiu… już nie miałam wątpliwości odeszły mi wody… pobiegłam budzić S., który nie bardzo kontaktował, co do niego mówię… byliśmy 40km od szpitala, w pośpiechu wskoczyliśmy w auto i w drogę…W trakcie jazdy dzwoniłam do mamy, żeby dokończyła pakować moją torbę, której ja nie zdążyłam myśląc, że mam jeszcze czas…Skurcze były bardzo delikatne, droga minęła na szczęście szybko… w szpitalu zdjęto mi krążek, rozwarcie na dwa palce, wykonano USG, zaprowadzono Nas na salę i podłączono do KTG. Wszystko działo się tak szybko, byłam w ogromnym szoku, nie bardzo kontaktowałam, co się dzieje i co się wydarzy… nie docierała do mnie kompletnie informacja, że zaraz zobaczę mojego syna. Trzymając S, za rękę, starałam się przetrwać każdy nadchodzący skurcz… byłam jednak tak słaba z racje tego, że nic nie jadłam, że podłączono mi glukozę. Ból towarzyszący skurczom dało się jakoś opanować… po jakiś dwóch godzinach Pani doktor po raz drugi zbadała szyjkę… zapadła decyzja o przewiezieniu mnie na porodówkę. Skurczę nasilały się a ja szukałam sposobu żeby je opanować i przetrwać, Pani doktor wytłumaczyła mi jak prawidłowo oddychać…nie spodziewałam się, że oddychanie może mi tak pomóc, dołączyłam do tego odliczanie w pamięci czasu trwania każdego skurczu, co też mi bardzo pomagało, dziwna metoda, ale skuteczna ;) Przed porodem zawsze myślałam, że będę strasznie krzyczeć jednak nic takiego nie miało miejsca. Po godzinie trafiłam na łóżko… a tam już mało, co pamiętam, wiem tylko, że położna krzyczała, że nie ma parcia… a ja parłam z całej siły ;) kolejna nieumiejętność spowodowana nie uczęszczaniem do szkoły rodzenia… teraz wiem, jakie to ważne. Kilka skurczy i zobaczyłam mojego synka… NAJPIĘKNIEJSZY MOMENT W NASZYM ŻYCIU ;) S. poszedł z maluszkiem na badania, dostał 10 punktów. Później już razem we trójeczkę cieszyliśmy się sobą w Pokoju nr 6. Cały poród trwał niecałe 6 godzin, a dla mnie jak by kilka minut, byłam w takim ogromnym szoku, totalnie nieprzygotowana, nawet Pani doktor była w zdziwiona, że to mój pierwszy poród a taki szybki. Jedyne z czym nie mogę jakoś sobie poradzić to jakaś dziwna świadomość, że nie zdążyłam nawet pożegnać się z wielkim brzuszkiem…;) Nie dotrwałam do etapu zmęczenia już ciążą, było mi bardzo dobrze w dwupaku mimo, że nie mogłam się już doczekać synka. Do dzisiaj jakoś strasznie dziwnie się bez niego czuję, patrzę na mojego syna i nie mogę uwierzyć, że jest już z Nami. 

Na niedzielę miałam umówioną pierwszą wizytę KTG a w poniedziałek mieliśmy mieć wizytę u lekarza - nie zdążyliśmy. Po porodzie dzwoniłam do mnie pani położna, z którą byłam umówiona na 18 na KTG zapytać się czy na pewno będę. Odebrał mój S., oznajmiając, że to już nie aktualne bo ja już urodziłam. Pani położna zdziwiona jak to urodziła, to jak nazwisko? Okazało się, że to ona przyjmowała mój poród ;) 

W szpitalu spędziliśmy tydzień, z powodu przyplątania się żółtaczki. Ale o tym jutro. Teraz uciekam do mojego syncia, który opala się na słoneczku ;) Takie zalecenie zbicia żółtaczki. 


P.S. 
Przesyłamy buziaczki i witamy na świecie Tymka i Emilkę ;) I czekamy na Iwa syncia Moniki. Leżąc w szpitalu codziennie zastanawiałam się czy mamusie oczekujące na poród już urodziły, co u nich słychać. Co się wydarzyło u innych mamusiek, muszę więc nadrobić zaległości i w wolnej chwili zajrzeć do każdej z Was. 


20 komentarzy:

  1. Fajnie, że u Ciebie poród odbył się bez większych "przeżyć" , bez głupich komentarzy osób pracujących w szpitalu, czy nie informowania o Twoim stanie. Tak jak Ty to i ja bym chciała :) Trzymajcie się ciepło i cieszcie sobą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście poszło szybciutko ! Strasznie Wam zazdroszczę :) Piękny synuś !

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że tak gładko poszło. Chyba i ja napiszę swoją relację jak to u nas było. Mam nadzieję, że dobrze się miewasz i ból okołoporodowy już dawno minął! :) Trzymajcie się cieplutko i "wypalajcie" słoneczkiem żółtaczkę :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję szybkiego porodu :))Nie masz żadnej traumy to bardzo dobrze.
    Gratuluję pięknego o zdrowego synka,wszystkiego dobrego dla Was :*:*
    Mi został jeszcze miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  5. No poród rewelacja!:) Każdemu takiego życzyć. Jednak element zaskoczenia pomaga w porodzie jak widać. Zdrówka Wam życzę! I jeszcze raz gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
  6. o jak fajnie, że tak szybko gładko Wam poszło:))
    z przyjemnością się czyta.
    trzymajcie się i dogrywajcie się razem:)

    czekamy na więcej zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudnie Ci poszło! Aż sama mam ochotę po raz kolejny urodzić :) Najważniejsze, ze Iwo jest zdrowy i prześliczny!! :)
    A jak Ty się czujesz? :)
    Całujemy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurcze nigdy bym nie pomyslala ze urodzimy "razem":))))
    kochani gratuluję!!!

    napisz jak sobie radzisz np z karmieniem, czy masz podobne dolegliwosci? mnie bardzo bola brodawki i kazde przystawianie sprawia ogromny bol, mimo ze "podobno" dobrze ssie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Twój synek to prawdziwy przystojniak. I gratuluję "szybkiego" rozprawienia się z nieuniknionym ;) Zrobiliście sobie i nam niespodziankę ;) Aż powoli zaczynam zazdrościć i niecierpliwić się - u nas dopiero kończymy 31 tydzień... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam Cię do mnie na wyróżnienie Liebster Award :)
      okiem-mamy-mlodej.blogspot.com

      Usuń
  10. Tak się cieszę, że wszystko ok :)
    Synek jest prześliczny :)
    Buziaki dla Was :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ah ty małpko nawet nie wiesz jak się cieszę!:-)gratulacje!:-)
    też bym chciała taki poród:-)Maluszek śliczny:-*
    Ja nadal czekam,dziś 39 tydzień,7 dni to go;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha i jak znajdziesz chwilkę czasu,co może nie być łatwe,nominowałam cię do tej zabawy Liebster Blog:-)także zapraszam do nas:-*

      Usuń
  12. Gratulacje i duzo zdrowka dla WAS:).Cos tak czulam,ze jak nie jestes "obecna" na blogu, to musi sie cos dziac;)!!!a tu taka niespodzianka:) my dalej w dwupaku,zostalo 18 dni :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczny mały okruszek! Gratuluje! Dużo zdrówka! Niech Iwo rośnie na dzielnego, zdrowego, cudnego chłopaka;) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję i życzę dużo sił dla Was! Piękny synuś!! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwszy raz jestem u Ciebie, ale bardzo fajnie się Ciebie czyta, będę wpadała częściej.
    Ale historia z Waszym porodem, fajnie że tak szybko no i zaskoczyłaś mnie z tym uczuciem braku pożegnania z brzuchem :) Super, że udało Ci się donosić do końca, ja też o to walczę i czekam z utęsknieniem na 37 tc.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję szczęśliwego zakończenia i Synka :)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratulacje! Oj też bym chciała, żeby i u mnie tak gładko poszło!

    OdpowiedzUsuń