wtorek, 4 czerwca 2013

koniec...

W poniedziałek po raz piąty zapukaliśmy do drzwi gabinetu zabiegowego. Otworzyła nam Pani Kasia ooo, jaka byłam szczęśliwa, kiedy ją ujrzałam. Ostatnio jak ona pobierała krew, Iwo nawet nie zdążył się rozpłakać, szybko i bezboleśnie nie to, co na ostatnim pobieraniu... płacz przeraźliwy, ból i dwie Panie niepotrafiące pobrać niemowlakowi krwi. I tym razem było podobnie, Pani Kasia wykonała wszystko szybko i bez uronienia łezki. Pocieszyła nas też, że według niej nie ma już Iwo żółtaczki. Dzisiaj od 12 miały być wyniki, były o 13, czekanie jest okropne... Odebrała Pani doktor, która zadowolona powiedziała, że wynik jest 1,9 więc to już końcówka i bez problemu może teraz Iwo zaszczepić... kamień spadł mi z serca... KONIEC ŻÓŁTACZKI jutro idziemy na szczepienie. Oby odbyło się bez większego płaczu i bez żadnej gorączki... 

Moje wnioski z całej tej sytuacji z żółtaczką to pomagało na jej zbicie tylko słońce. Moja mordęga z karmieniem, odciąganiem była raczej zbędna... dwa dni słońca i żółtaczka spadła... tydzień bez słońca i bez cyca żółtaczka nawet nie drgnęła... ale to nie ja jestem lekarzem ;)


A jak jest z naszym karmieniem... mieszanie ;) Przystawiam Iwo do cyca jak najczęściej się da gdyż mam wrażenie, że pokarmu jest mniej, więc muszę ponownie pobudzić laktację. Kończy się to jak na razie tak, że, pomimo iż wypije mleczko z dwóch cyców to wciąż jest głodny i zjada jeszcze 60 mleczka mm. Mam nadzieje, że jeszcze przez kilka dni będziemy się dokarmiać a później wrócimy do pełnego karmienia piersią. Na szczęście Iwo bez problemu chwyta pierś i tryka radością, gdy tylko ją poczuje ;) 

7 komentarzy:

  1. Super wieści!
    Karmcie się cycusiem ile się da :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My dziś zaliczyliśmy kolejne szczepienie.. Póki co wszystko ok! Wam również tego życzę! :)
    No i cudownie, że już po żółtaczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja ciągle czekam ze szczepieniem... boimy się okrutnie

      Usuń
  3. na laktację polecam wygazowane piwko karmelowe ;)
    naprawdę pomaga! :)

    pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)
    Kasia
    http://islandofflove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń