Wczorajszy dzień
był dla Nas bardzo intensywny. Zaczęło się od porannej pobudki i przygotowaniu
się na wizytę u Pana okulisty. Odwiedziliśmy Go już drugi raz z racji tego, że
Iwuś był małym wcześniaczkiem dostał zalecenie sprawdzenia wzroku. Mój mały mężczyzna
dzielnie zniósł zakrapianie oczek a następnie ich badanie. Na szczęście
wszystko w porządku, ale mamy się stawić na kolejną kontrolną wizytę za 3
miesiące.
Po wizycie u okulisty pojechaliśmy na wyczekane i opóźnione przez
żółtaczkę szczepienie. Najpierw badanie stanu małego, wszystko ok.
Pogorszyła Nam się jednak morfologia i Iwo musi przez jakiś czas przyjmować
żelazo i kwas foliowy. Czeka Nas, więc kolejne pobieranie krwi w celu skontrolowania
morfologii. Kiedy ja ustalałam z Panią doktor, co i jak ma mój syn ma zażywać, S.
był już w gabinecie zabiegowym, widziałam ich tylko kontem oka. Pani Wandzia w
zastraszającym szybkim tempie zrobiła trzy zastrzyki w nóżki mojemu synowi.
Rozpłakał się strasznie przy ostatnim ukłuciu był to zastrzyk na pneumokoki.
Zostaliśmy poinformowani, że po pierwszym szczepieniu dzieciom z reguły nic nie
jest, jednak w przypadku dostania też zastrzyku na pneumokoki może wystąpić
gorączka lub małego może boleć nóżka. Kiedy wróciliśmy do domku Iwo przez około
dwie godzinki strasznie płakał, nie pomagało noszenie, śpiewanie, tulenie...
było to dla Nas coś okropnego, gdyż do tej pory nigdy Nasz syn tak mocno nie
płakał. Nie wiedziałam, co mam robić, jak mu pomóc. Pani doktor w stanach
niepokoju dziecka zapisała nam czopki, podaliśmy je, więc małemu, wsadziliśmy
go do wózka i jeździłam z nim po całym mieszkaniu. Zadziałało - Iwo się
uspokoił i pięknie zasną. Spał tak mocno, że zrezygnowaliśmy z kąpania.
Przenieśliśmy Go do łóżeczka i na szczęście pięknie spał... W nocy moja mama
zrobiła Nam pobudkę, obudziła mnie, S i Iwo, bo doszła do wniosku, że Iwo chyba
ma gorączkę... Oczywiście nie miał, moja mama narobiła tylko paniki. Noc miałam,
więc koszmarną, bo najpierw musiałam uśpić ponownie syna, a kiedy mi się już to udało
sama nie mogłam zasnąć... kiedy ja zasnęłam Iwo budził się na jedzenie... i tak
do rana... czekam teraz tylko na S. aż wróci z pracy a ja będę mogła złapać
małą drzemkę...
Buźka dla Iwa za szczepienia. Ważne, że już za Wami. Dzielny chłopak
OdpowiedzUsuńMnie też serce pęka jak Mała nam płacze przy szczepieniu. My już na razie po wszystkich i reszta dopiero jak skończy roczek.
OdpowiedzUsuńOj chyba musicie pogadać z mamą żeby jednak trochę odpuściła ;)
W którym tygodniu urodził się Iwo, że piszesz, że jest wcześniaczkiem?
OdpowiedzUsuńPierwszey wizyty u lekarza z Maja byly dla mnie ogromnym stresem...bałam sie nie wiem czego. Teraz juz się nie stresuje...a wiem ze przy wczesniaczkach to jest nieco intensywniej z tym jezdzeniem po specjalistach ale duzo zdrowka i zeby wszystko bylo zawsze jak najlepoej :)
OdpowiedzUsuńU nas całe szczęście szczepienia póki co idą gładko. Maks jedynie ciut więcej śpi. Ale t pozytyw :)
OdpowiedzUsuńUcałuj Iwo od nas!! :*
Kurcze, bardzo wcześnie szczepicie na pneumokoki. Póki dziecko nie idzie do żłobka/przedszkola ponoć nie ma potrzeby tego robić..
OdpowiedzUsuń