Czekają nas zaplanowane zmiany... Od początku lipca przenosimy się na dwa - trzy miesiące na wieś do rodziców S. Oj jestem przerażona całym tym zamieszaniem...a dlaczego takie zmiany? Mój S. jest nauczycielem także czekają Go wakacje. Nie chce ich spędzać w mieście w bloku... ja zresztą też.
Po pierwsze pakowanie. Zabieramy łóżeczko, przewijak, ciuchy małego, wanienkę i całą resztę niezbędnych rzeczy... Wszystko to trzeba spakować, rozkręcić później skręcić, ustawić itd.
Po drugie zamiana pokoi. Jak już pisałam wielokrotnie będziemy mieszkać w jednym domu w trzy rodziny. Rodzice S., my i brat S. z żoną i córką 6 miesięczną. Do tej pory my zajmowaliśmy jeden najmniejszy pokoik, byliśmy z S. tylko we dwójkę więc nam wystarczał. Brat S. zajął największy pokój. Pozostał jeszcze jeden średni pokój który był wolny. Ustaliliśmy, że jak tylko się wprowadzimy to my go przechwycimy z racji tego, że w takim malutkim nie zmieścimy się z łóżeczkiem i całą resztą szafek. Oczywiście w praktyce wygląda to inaczej. Nie będę się rozpisywać dokładnie ale brat S. nie należy do łatwych osób. Dużo w nim złości, zazdrości, ogólnie jeden wielki haos, ciężko się z nim żyje, dogaduje a już coś ustalić i zaplanować to jedna wielka masakra. Średni pokój został przez niego zajęty z racji tego, że zrobił sobie w nim biuro jego firmy. I takim oto sposobem nam został dalej najmniejszy pokoik. Nie wyobrażałam sobie jak ja mam przyjść z malutkim dzieckiem i funkcjonować w takiej klitce. Zrobiłam małe zamieszanie, że tak nie może być i dałam bratu S. propozycję, albo zajmują tylko największy pokój, a my mamy dwa małe, albo my zajmiemy ten duży a oni dwa małe. Stanęło na tym, że oni wezmą dwa małe pokoiki a my ten jedne duży. I takim oto sposobem czeka nas mega zamieszanie bo będziemy zamieniać się pokojami, wszystkie rzeczy trzeba poprzenosić, poukładać itd. Wciąż się zastanawiam czy dobrze wymyśliłam bo wiem, że ten wielki pokój jest zimną bardzo zimny, ciężko go ogrzać, nie to co nasza malutka klitka, a ja należę do ciepłolubnych ;) ale z drugiej strony wiem, że będzie nam wygodniej w tym większym pokoju. I tak na razie plany są takie, że na zimę wracamy z powrotem do moich rodziców i znowu będzie zamieszanie. Na razie jestem załamana tym wszystkim, ale wyjścia innego nie mamy, odkładamy pieniążki żeby jak najszybciej wprowadzić się do własnego domu. Oby to nastało jak najszybciej...
Po trzecie moja mama... pisałam już kiedyś, jak oszalała na punkcie wnuka i teraz widzę po niej, że bardzo ciężko jej jest patrzeć jak ja powoli pakuje wszystko i planuje wyprowadzkę. Nie wiem jak ona to wytrzyma ale musi dać radę, mi samej jest ciężko ale wiem że tak będzie lepiej. Będzie Nas dzieliło jedynie 40km także bez problemu będziemy mogli się odwiedzać, ale wiadomo nie będzie Nas już codziennie od rana do wieczora w domu.
Także u Nas wielkie zmiany, mam nadzieję, że uda mi się jakoś bezproblemowo ogarnąć całą tą przeprowadzkę...trzymajcie kciuki żebym nie zwariowała ;)
Rzeczywiście macie spore zamieszanie, ale myśl o swoim domku powinna Ci pomóc. Rozumiem, że wolicie jechać na wieś ja też bym tak zdecydowała. Szkoda tylko, że ten brat taki. Dogadacie się jakoś na pewno :) Trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuńZ tego co zrozumiałam to tylko na 2-3 miesiące, tak?
OdpowiedzUsuńPrzetrwasz ten okres. To będzie lato! Czas na pewno będziecie spędzać często na zewnątrz, udając się na leśne wycieczki i zwiedzając okoliczne miejsca:)
Głowa do góry:) Będzie dobrze.
Czeka Cie troche stresu. Postaraj sie podejsc do wszytskiego z dystansem i myśl o samych pozytywach. Na pewno wszystko bedzie dobrze! Trzymamy kciuki:)
OdpowiedzUsuńwspółczuję Ci tego zamieszania, ale trzymam kciuki żeby wszystko się udało:)
OdpowiedzUsuńOj to rzeczywiści duże i nie łatwe zmiany Was czekają. Pewnie będzie ciężko, ale jak już się ogarniecie to wszystko się ułoży :) Zobaczysz!!!
OdpowiedzUsuńNie wiadomo jak tam sytuacja z bratem się ułoży, ale może wcale nie będzie najgorzej.
Powodzenia Kochana :*:* Dasz radę!
Buziaki
Dacie radę ze wszystkim, bo silna kobieta z Ciebie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
My mieszkamy w bloku ale wychowaliśmy się oboje na wsi...jeździmu tam prawie co tydzień ale nie wyobrażam sobie przenosin na aż 3 mce bo ...jakoś tu mi dobrze. MOże dlatego że to nasze i tylko naasze.Życze żebyście sobie szybko odłożyli na Wasz wspólny kąt :)
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze! :)
OdpowiedzUsuńNa pewno dacie radę bo w rodzinie siła :)
OdpowiedzUsuńMoja mama była u nas tylko przez tydzień na samym początku i wyjeżdżając ( musiałam ją do tego zmusić ) tak płakała że nigdy jej nie widziałam w takim stanie! Sama ryczałam jak bóbr.. :)
Ale widzimy się raz, dwa razy w miesiącu i nie jest tak źle, choć nie powiem że mi jej nie brakuje... :)
My też czekamy na nasz domek! Powodzenia!
OdpowiedzUsuńspokojnej "adaptacji" i trzymamy kciuki za Wasze osobiste gniazdko. oby jak najszybciej się spełniło :)
OdpowiedzUsuńDasz radę. ;) trzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuńja też zaciskam kciuki!!!
Usuńmoże będzie lepiej niż przypuszczasz i cała sytuacja zaskoczy Cię pozytywnie :)
Powodzenia! My też w przeprowadzkowym szaleństwie:)
OdpowiedzUsuń