Budujemy dom wysoki aż do nieba
dom dla misia i dla lalek zrobić trzeba
drzwi i okna ustawimy,
a na końcu dom zburzymy by budować znów...
To tekst piosenki, którą razem z dzieciaczkami śpiewałam w
przedszkolu. Piosenka w malutkim stopniu odzwierciedla naszą sytuację hehe
Marzenia o domu towarzyszył mi od zawsze.
Jako dziecko mieszkałam
z rodzicami w małej miejscowości, na malutkim osiedlu w bloku. Lubiłam tam
mieszkać, pomimo tego, że był to blok, mieszkało nam się tam dobrze. Sytuacja
związana ze zmianą pracy przez mojego tatę doprowadziła do tego, że musieliśmy
przenieść się do większego miasta i zamieszkaliśmy w 11sto piętrowym wieżowcu
przy jednej z głównych ulic. Na początku przeprowadzka była bardzo fascynująca.
Byłam zachwycona ilością sklepów, dostępem do basenu, kina itp. Jednak bardzo
szybko znienawidziłam tam mieszkać. Przeraźliwy hałas za oknem, życie w ciągłym
biegu, mijanie nieznanych ludzi na ulicy... w moim miasteczku znałam
wszystkich. Brakowało nam wszystkim ciszy i spokoju, dlatego też uciekaliśmy na
wieś do babci.
Od dziecka każde wakacje, święta i inne wolne dni spędzaliśmy na
wsi. Tam też rozkochałam w sobie mojego S. ;) On z kolei mieszkał z rodzicami w
wielkim domu, pod lasem, który jest leśniczówką. Pokochałam to miejsce
strasznie, to tu poznałam jak to jest mieć swój dom. W tej kwestii razem z S.
byliśmy zgodni. Nie wyobrażaliśmy sobie mieszkania w mieście i spędzenia całego
życia w bloku. Potrzebujemy przestrzeni, wolności, ciszy i spokoju, lasu,
zieleni, śpiewu ptaków za oknem, porannych promieni słońca...decyzja - budujemy
dom. Nasz mały domek.
Zupełnie przypadkiem udało nam się kupić mały kawałek
ziemi, na wsi, ale oddalonej od miasta zaledwie o 5km. Miejsce stworzone
idealnie dla Nas... pod lasem, blisko rzeki, zdala od innych domów.
Przebrnęliśmy
przez wybór projektu, załatwienie wszystkich formalności i po kilku miesiącach
stanął nasz wymarzony dom. Obecnie jesteśmy na etapie wykańczania... podłogi,
ściany itp. W przyszłym roku chcielibyśmy bardzo się wprowadzić, jak wyjdzie
zobaczymy.
Zamiast się relaksować i odpoczywać to my walczymy... z kim?
Codziennie jakieś przeszkody... pan od płytek, chce żeby były położone panele,
pan od paneli chce żeby były już płytki... pan od schodów dzwoni czy mamy panele,
bo on już by chciał żeby były... ano nie mamy dopiero robimy... itd. ściany
pomalowane, ale coś przebija, malujemy ponownie... kolory, jakie? może taki?
nie jednak taki... decyzje, decyzje, decyzje... ale cóż zrobić jak matka taka
niezdecydowana, no, bo jak za rok mi się już ten kolor podobać nie będzie ;) I tak w kółko, codziennie jakiś problem, mniejszy, większy, ale problem.
Zbudować dom, wydawać by się mogło, że można łatwo i przyjemnie...
widzisz już siebie jak siedzisz na tarasie i popijasz kawkę o poranku... ale
tak na prawdę to niezłe wyzwanie.
Decyzji do podjęcia jest miliony...
Decyzji, które musisz podjąść wcześniej, chociaż nie masz
zielonego pojęcia jak tak na prawdę byś chciała... po pewnym czasie
stwierdzasz, że jednak mogło być inaczej...
Zgodność i kompromisy... chyba są najważniejsze, bo gdybym ja
chciała tak, a S. inaczej to już dawno było by po rozwodzie... a tak musi być
tak jak ja chce ;) hehe
Cierpliwość...konieczna!
Funduszy... wciąż za mało
Czy warto??? Warto... jest, dla kogo budować ten dom
Dlatego też ostatnio ciężko pracujemy i prawie całe dnie spędzamy
w Naszym domu. Oczywiście Iwo towarzyszy Nam przy każdej pracy, grzecznie śpiąc
sobie w wózku ;) Budzi się tylko na jedzenie i śpi dalej. Chyba wie, co się
wokół niego dzieje, bo jak jesteśmy na leśniczówce to tak pięknie nie śpi, a
tam bez problemu daje rodzicom pracować. Kochany chłopczyk ;)
hehe biedny mąż ;))
OdpowiedzUsuńżyczę powodzenia w dalszym wykańczaniu :)
oj biedny hehe dziękujemy
UsuńI właśnie dlatego ja mam pracę :-D Duuuużo pracy!
OdpowiedzUsuńW sytuacji tak olbrzymiego wyboru materiałów wykończeniowych ludzie po prostu potrzebują kogoś kto za nich zdecyduje...
Pozdrawiam!
oj to prawda, przydałby mi się ktoś taki ;)
UsuńBudowa to mnóstwo pracy. My budowaliśmy większy garaż przy domu i miałam dość...
OdpowiedzUsuńDomek już stoi. Zostało wykończenie, głowa do góry mężu:)
Czeka Was tam na pewno szczęśliwe, wspólne życie:)
Pozdrawiam!
to powodzenia w wykańczaniu domku ;)
UsuńWasz dom jest zdecydowanie wart tego wszystkiego! sama marzę o swoim domu, a nie mieszkaniu w bloku, ale niestety mogę się nie doczekać w życiu..
OdpowiedzUsuńzawsze warto mieć marzenia, a nóż się spełnią ;)
UsuńOj znamy to aż nadto dobrze - czasami chciałabym tym rzucić i kupić gotowy dom, ale... Jest dla kogo :)
OdpowiedzUsuńMy niestety ze wzgledow finansowych musielismy kupic gotowy, wprawdzie nowy - w krakowie wynajem plus budowa no way!;)
Usuńczytam Twojego drugiego bloga również, także wiem, że wszyscy muszą swoje przejść z budową, ale będzie dobrze ;)
UsuńBudowa domu to ciężki temat. Do życia w domku jednorodzinnym trzeba być przekonanym w 100%. Ja uciekłam z powrotem do miasta, dla mnie jest to po prostu wygodniejsze. :) Z wielką chęcią jednak wracam do rodziców, żeby się zrelaksować w ogrodzie.
OdpowiedzUsuńoj mam nadzieję, że ja nie ucieknę hehe
UsuńWszystko to przeżyłam... Jak się chce i jest dla kogo to nie ma rzeczy niemożliwych :) Raz bywa lepiej raz gorzej, ale warto to wszystko przetrzymać. Radość potem nieopisana...no i dalszy ciąg prac i dopieszczeń ;)
OdpowiedzUsuńPowodzenia Wam życzę i cieszcie się tym wspólnie spędzonym czasem oraz wszystkimi budowlanymi atrakcjami !!!
Pozdrawiam ciepło
dziękujemy bardzo ;)
UsuńJa też uwielbiam wieś i bardzo chcę wyprowadzić się z miasta. Niestety na razie musimy tu siedzieć ze względu na pracę...
OdpowiedzUsuńNa pewno kiedyś zrealizujecie swoje plany ;)
UsuńNie ma to jak cudowne kobiece pomysły :)
OdpowiedzUsuńA domu zazdroszczę, na pewno wart jest wytrwałosci i pracy..
Pozdrawiam:)
gabi-mum.blogspot.com
oj tak pomysłów mam dużo ;) tylko fachowców mam za mało ;)
Usuńooo dobrze napisane, mam nadzieję że Go nie wykończę ;)
OdpowiedzUsuńMy jesteśmy po remoncie mieszkania tylko,a mój Mąż też musiał się naginać do moich pomysłów:)
OdpowiedzUsuńPowodzenia z budowaniem Waszego gniazdka!