środa, 24 lipca 2013

Budujemy dom wysoki...

Budujemy dom wysoki aż do nieba
dom dla misia i dla lalek zrobić trzeba
drzwi i okna ustawimy,
a na końcu dom zburzymy by budować znów...

To tekst piosenki, którą razem z dzieciaczkami śpiewałam w przedszkolu. Piosenka w malutkim stopniu odzwierciedla naszą sytuację hehe

Marzenia o domu towarzyszył mi od zawsze. 
Jako dziecko mieszkałam z rodzicami w małej miejscowości, na malutkim osiedlu w bloku. Lubiłam tam mieszkać, pomimo tego, że był to blok, mieszkało nam się tam dobrze. Sytuacja związana ze zmianą pracy przez mojego tatę doprowadziła do tego, że musieliśmy przenieść się do większego miasta i zamieszkaliśmy w 11sto piętrowym wieżowcu przy jednej z głównych ulic. Na początku przeprowadzka była bardzo fascynująca. Byłam zachwycona ilością sklepów, dostępem do basenu, kina itp. Jednak bardzo szybko znienawidziłam tam mieszkać. Przeraźliwy hałas za oknem, życie w ciągłym biegu, mijanie nieznanych ludzi na ulicy... w moim miasteczku znałam wszystkich. Brakowało nam wszystkim ciszy i spokoju, dlatego też uciekaliśmy na wieś do babci. 

Od dziecka każde wakacje, święta i inne wolne dni spędzaliśmy na wsi. Tam też rozkochałam w sobie mojego S. ;) On z kolei mieszkał z rodzicami w wielkim domu, pod lasem, który jest leśniczówką. Pokochałam to miejsce strasznie, to tu poznałam jak to jest mieć swój dom. W tej kwestii razem z S. byliśmy zgodni. Nie wyobrażaliśmy sobie mieszkania w mieście i spędzenia całego życia w bloku. Potrzebujemy przestrzeni, wolności, ciszy i spokoju, lasu, zieleni, śpiewu ptaków za oknem, porannych promieni słońca...decyzja - budujemy dom. Nasz mały domek. 

Zupełnie przypadkiem udało nam się kupić mały kawałek ziemi, na wsi, ale oddalonej od miasta zaledwie o 5km. Miejsce stworzone idealnie dla Nas... pod lasem, blisko rzeki, zdala od innych domów.
Przebrnęliśmy przez wybór projektu, załatwienie wszystkich formalności i po kilku miesiącach stanął nasz wymarzony dom. Obecnie jesteśmy na etapie wykańczania... podłogi, ściany itp. W przyszłym roku chcielibyśmy bardzo się wprowadzić, jak wyjdzie zobaczymy.

Zamiast się relaksować i odpoczywać to my walczymy... z kim? 
Codziennie jakieś przeszkody... pan od płytek, chce żeby były położone panele, pan od paneli chce żeby były już płytki... pan od schodów dzwoni czy mamy panele, bo on już by chciał żeby były... ano nie mamy dopiero robimy... itd. ściany pomalowane, ale coś przebija, malujemy ponownie... kolory, jakie? może taki? nie jednak taki... decyzje, decyzje, decyzje... ale cóż zrobić jak matka taka niezdecydowana, no, bo jak za rok mi się już ten kolor podobać nie będzie ;) I tak w kółko, codziennie jakiś problem, mniejszy, większy, ale problem.

Zbudować dom, wydawać by się mogło, że można łatwo i przyjemnie... widzisz już siebie jak siedzisz na tarasie i popijasz kawkę o poranku... ale tak na prawdę to niezłe wyzwanie.

Decyzji do podjęcia jest miliony...
Decyzji, które musisz podjąść wcześniej, chociaż nie masz zielonego pojęcia jak tak na prawdę byś chciała... po pewnym czasie stwierdzasz, że jednak mogło być inaczej...
Zgodność i kompromisy... chyba są najważniejsze, bo gdybym ja chciała tak, a S. inaczej to już dawno było by po rozwodzie... a tak musi być tak jak ja chce ;) hehe
Cierpliwość...konieczna!
Funduszy... wciąż za mało

Czy warto??? Warto... jest, dla kogo budować ten dom

Dlatego też ostatnio ciężko pracujemy i prawie całe dnie spędzamy w Naszym domu. Oczywiście Iwo towarzyszy Nam przy każdej pracy, grzecznie śpiąc sobie w wózku ;) Budzi się tylko na jedzenie i śpi dalej. Chyba wie, co się wokół niego dzieje, bo jak jesteśmy na leśniczówce to tak pięknie nie śpi, a tam bez problemu daje rodzicom pracować. Kochany chłopczyk ;)




21 komentarzy:

  1. hehe biedny mąż ;))

    życzę powodzenia w dalszym wykańczaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I właśnie dlatego ja mam pracę :-D Duuuużo pracy!
    W sytuacji tak olbrzymiego wyboru materiałów wykończeniowych ludzie po prostu potrzebują kogoś kto za nich zdecyduje...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to prawda, przydałby mi się ktoś taki ;)

      Usuń
  3. Budowa to mnóstwo pracy. My budowaliśmy większy garaż przy domu i miałam dość...
    Domek już stoi. Zostało wykończenie, głowa do góry mężu:)
    Czeka Was tam na pewno szczęśliwe, wspólne życie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wasz dom jest zdecydowanie wart tego wszystkiego! sama marzę o swoim domu, a nie mieszkaniu w bloku, ale niestety mogę się nie doczekać w życiu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze warto mieć marzenia, a nóż się spełnią ;)

      Usuń
  5. Oj znamy to aż nadto dobrze - czasami chciałabym tym rzucić i kupić gotowy dom, ale... Jest dla kogo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My niestety ze wzgledow finansowych musielismy kupic gotowy, wprawdzie nowy - w krakowie wynajem plus budowa no way!;)

      Usuń
    2. czytam Twojego drugiego bloga również, także wiem, że wszyscy muszą swoje przejść z budową, ale będzie dobrze ;)

      Usuń
  6. Budowa domu to ciężki temat. Do życia w domku jednorodzinnym trzeba być przekonanym w 100%. Ja uciekłam z powrotem do miasta, dla mnie jest to po prostu wygodniejsze. :) Z wielką chęcią jednak wracam do rodziców, żeby się zrelaksować w ogrodzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko to przeżyłam... Jak się chce i jest dla kogo to nie ma rzeczy niemożliwych :) Raz bywa lepiej raz gorzej, ale warto to wszystko przetrzymać. Radość potem nieopisana...no i dalszy ciąg prac i dopieszczeń ;)
    Powodzenia Wam życzę i cieszcie się tym wspólnie spędzonym czasem oraz wszystkimi budowlanymi atrakcjami !!!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też uwielbiam wieś i bardzo chcę wyprowadzić się z miasta. Niestety na razie musimy tu siedzieć ze względu na pracę...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma to jak cudowne kobiece pomysły :)
    A domu zazdroszczę, na pewno wart jest wytrwałosci i pracy..
    Pozdrawiam:)
    gabi-mum.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak pomysłów mam dużo ;) tylko fachowców mam za mało ;)

      Usuń
  10. ooo dobrze napisane, mam nadzieję że Go nie wykończę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. My jesteśmy po remoncie mieszkania tylko,a mój Mąż też musiał się naginać do moich pomysłów:)
    Powodzenia z budowaniem Waszego gniazdka!

    OdpowiedzUsuń