Spędzamy ten weekend we dwójkę, mama i Iwo… S. wyjechał na
malutkie wczasy a mianowicie na ryby. Sama Go wysłałam, po pierwsze niech sobie
facet odpocznie i zrelaksuje się a po drugie to będę miała już z głowy i nie
będę musiała przez dwa miesiące wysłuchiwać, jakie to ryby są wspaniałe i jak
by pojechał. Wyszłam na wspaniałą żonę, która pozwoliła mężowi pojechać, ale w
głębi duszy jestem lekko przerażona, bo po raz pierwszy zostanę z Iwo sama, w
ciągu dnia to zawszę ktoś tam się znajdzie, ale w nocy tylko my we dwoje. Nie
chcę wyjść na jakąś nieporadną matkę, ale wizja nocy bez S. jest dla mnie lekko
stresująca. Odkąd Iwo się urodził zawsze spędzaliśmy noc razem, muszę jednak
stawić czoła i dać sobie radę. Pewnie jeszcze niejedna taka noc przed nami. Czy
znajdzie się jeszcze jakaś mamuśka, która ma w domu wędkarza?? Czy jestem sama?
Wiele razy wyjeżdżałam z S. na te jego wspaniałe ryby, nie
powiem czasami było fajnie, spokój, cisza, woda, zachód słońca, itd. Ale temu
wszystkiemu towarzyszy okropna nuda i komary. Nie wiem, co jest takiego
wspaniałego w tych całych rybach…
Ryby, ryby, ryby to słowo musiałam pokochać odkąd poznałam
mojego S. Jego tata również jest wielkim zapaleńcem i to właśnie do niego
dołączy mój S. Obaj są nieźle zakręceni na tym punkcie, jest to ich wspólną
wielką pasją i mogą gadać na ten temat godzinami, (chociaż, o czym tu gadać?)
Oczywiście mój S. tylko czeka i odlicza dni, kiedy będzie mógł zabrać po raz
pierwszy swojego syna na taki wypad. On, jako 3 letnie dziecko złapał już swoją
pierwszą rybę i to dość sporą. Wiele razy już słyszałam tą historię gdzie wędka
była trzy razy większa od S., ryba była ciężka a biedy S. płakał z wysiłku, ale
rybę wyciągnąć musiał sam…
Takiego mam pięknego męża... ;) wspomnienia zeszłorocznych wakacji
A tutaj moja pierwsza złowiona ryba... mam nadzieję że ją dostrzeżecie ;)
Przyjeżdża jednak jutro moja stęskniona mamuśka ;) Pewnie
dostanę Iwo tylko do karmienia ;)
A teraz idziemy korzystać ze słonka ;) Udanego weekendu
Kochane.
A i przypominam o konkursie słonikowym ;)
My pierwszy raz bez R. zostazliśmy w tym tygodniu na noc...byłam też lekko przerażona. Spałam tak czujnie jak nigdy. Co chwilkę się budziłam i zaglądałam do Małej...eh my to mamy...Mamy! :)
OdpowiedzUsuńdasz radę ;)
OdpowiedzUsuńmój mąż też wędkuje, co prawda na noc nie jeździ, bo rano do pracy, ale często w weekend się budzimy, a jego nie ma ;)
mąż nie tylko piękny, ale i z poczuciem humoru widzę!:)))
OdpowiedzUsuńa jak już o rybach, to mi się marzy taka z grilla! mniam:)
Hehe :) Masz boskiego męża! :)
OdpowiedzUsuńJa już też byłam sama w nocy z Maksiem i powiem Ci, że nie jest tak źle! :)
Poradzisz sobie. My pierwsza samotną noc, a nawet kilka miałyśmy jak Mała miała miesiąc. Powiem Ci tak, gdy nie masz nikogo do pomocy bardzo się spreżasz i wychodzi lepiej jak jest się we dwójkę!
OdpowiedzUsuńMy też czekamy na Gabi, czekam aż Ola się pochwali Malutką ;)
My tez mamy kilka samotnych nocek z Hubciem "zalicznych", tez balam sie jak nie wiem co..ale dalismy rade:), a u Ciebie tez bedzie ok,pozdrawiamy:)
OdpowiedzUsuńJa wysyłam mojego Męża na żagle do Grecji miesiąc po terminie. Pozwoliłam mu już kilka miesięcy temu, a teraz sama nie wiem czy dobrze... Ale niech jedzie i odpocznie. Czemu miałabym blokować Jego marzenia i pasje?
OdpowiedzUsuń