Z racji tego, że mój każdy dzień wygląda prawie identycznie staram
się umilać sobie czas przyjemnymi rzeczami, pogoda za oknem iście zimowa, co
akurat mi zbytnio nie przeszkadza, wręcz nawet cieszy, gdyż i tak muszę
przebywać w domu i leżeć w łóżeczku a ze słonkiem za oknem byłoby mi znacznie
ciężej. Chociaż nie ukrywam, że tęsknię już za wiosną. Wczoraj dopadła mnie
okropna ochota na truskawki, mój wspaniały S. oczywiście spełnił życzenie
swojej żonki. Były pyszne ;) Na prawdę podziwiam mojego męża, że znosi całą tą
sytuację bez problemu, czasami aż przesadza już z tym moim nic nie
robieniem...wszystko mam podane, zabrane, przyniesione, poprawione itd. W całej
tej sytuacji pomaga mi najbardziej skreślanie i odliczanie dni w moim
kalendarzu, każdy skreślony dzień coraz bardziej przybliża Nas do spotkania z
Naszym synkiem.
Według moich
wyliczeń:
- do rozpoczęcia
35 tygodnia ciąży zostało nam 3 dni
- do wizyty u
lekarza zostało nam 5 dni
- do skończenia 37
tygodnia ciąży 25 dni
- do
przypuszczalnego terminu porodu 43
Mimo ciągłego
leżenia, jeszcze nie zwariowałam, czuję się dobrze, a brzuszek prawie przez
cały dzień jest miękki, są chwile, że twardnieje, ale na tym etapie ciąży to
już się raczej zdarza. Najgorzej jest z obracaniem się z boku na bok... ile
razy w ciągu dnia ja muszę tą czynność wykonać to nawet nie chcę wspominać. Najważniejsze, że przesypiamy noce a czasem nawet w ciągu dnia zaliczamy małą drzemkę ;)
Staram się nie wyglądać jak wielki wieloryb leżący w łóżku i straszący wszystkich. Zawsze rano poddaje się małej obróbce wskakuje w wygodne ciuszki i zaczynam swój dzienny rytuał z uśmiechem na twarzy.
W końcu kocham ten stan bycia w ciąży, mimo małych problemów ;)
Oj z tym obracaniem się z boku na bok też mam ogromne problemy i trwa to strasznie długo! Coraz bliżej, coraz bliżej..... :)
OdpowiedzUsuńZobaczysz, że teraz to już z górki! :) Leż i odpoczywaj bo niedługo już tak dobrze nie będziesz miała... :)
OdpowiedzUsuńnajważniejsze, że humorek i dobre samopoczucie dopisują! :)
OdpowiedzUsuńI ja uwielbiałam ten stan! Nie martw się,potem nic się nie kończy, jest cudownie, choć inaczej, ale spełniają sie marzenia. Jesteś już o krok:)
OdpowiedzUsuńMój brzuch jest ciągle twardy:-P mimo brania no-spy:-P
OdpowiedzUsuńA obracanie się w łóżku to jest masakra:-)
Fajnie, że patrzysz na to pozytywnie. Uśmiechasz się, dbasz o siebie. Bardzo pozytywnie. Oby tak dalej! Do końca już bliziutko ;)
OdpowiedzUsuńJuż niedługo i nie będziesz miała problemów z obracaniem :) Ostatni miesiąc jest ciężki, ale bądź dobrej myśli!
OdpowiedzUsuń