Co u Nas ???
A u Nas dzieje się i jestem już mega skołowana... najwyższa pora
myśleć już o przeprowadzce do Naszego domku, zajmie nam to na pewno jeszcze
sporo czasu, ale pora ruszać do przodu a nie stać w miejscu... Miły Pan
stolarz, który robi dla Nas drzwi zażyczył sobie, że wstawi nam je dopiero jak
położymy panele na podłogi. Zabrałam się, więc za szukanie... a wiadomo jak to
jest z wyborem tych odpowiednich... mnóstwo wątpliwości, co do wzoru, koloru,
firmy itd. Całą sobotę spędziłam wędrując od sklepu do sklepu w poszukiwaniu
moich wymarzonych paneli (żebym ja tylko wiedziała, jakie mi się marzą) niby
wiem a jednak nie wiem... zostawiłam Iwo z mamą i pierwszy raz zostawiłam Go na
ładnych parę godzin, cały czas myślałam o Nim, dzwoniłam, co godzinę czy wszystko
ok... oj nie łatwo było mi znieść taką rozłąkę...jak wróciłam wycałowałam Go
calutkiego ;)
Paneli nadal nie wybrałam...a mętlik w głowie coraz większy.
Podejrzewam, że całe to wykańczanie domu prędzej wykończy mnie :)
A co u mojego synka...a więc bez zmian... dokładnie bez zmian...
W poniedziałek byliśmy na pobraniu krwi. Zabrała się za to Pani,
która pobiera krew dorosłym osobom... Iwo krzyczał strasznie a ona wkuła się
tak, że krew nie leciała... zawołali Panią, która pobiera krew noworodkom i
dopiero tej udało się dobrze wkłuć... tym sposobem obie rączki były pokłute a
mój syn przerażony i zapłakany, biedulek męczy się z tym pobieraniem już któryś
raz... serce mi pęka jak widzę jak on strasznie płacze.
Dzisiaj odebrałam wynik... dokładnie taki sam, jak tydzień temu,
czyli bilirubina się zatrzymała i nic nie spadła... zadzwoniłam do Pani doktor,
która powiedziała, że to przez to, że nie było słońca i go nie miałam jak
wystawiać. Czyli tak na prawdę moje odstawianie po raz kolejny od cyca i
podawanie butelki nic nie zdziałało??? Wychodzi na to, że nic… oczywiście
dostałam kolejne zalecenie odstawienia od piersi, jestem już tym tak
wykończona, że sama nie wiem już, co mam myśleć i co robić… także, co u Nas???
BEZ
ZMIAN…
Ważne, że nie jest gorzej trzymam kciukaski za Was
OdpowiedzUsuńTa przeklęta pogoda wszystkich chyba dołuje. U mnie też same pesymistyczne myśli dziś..
OdpowiedzUsuńBoszz co za lekarka. Przez tydzień nic się nie zmieniło, czyli odstawienie od piersi nic nie daje, a ona zwali to na brak słońca, heh.
OdpowiedzUsuńtrzymajcie się ciepło! my trzymamy kciuki żeby wszystko się jak najszybciej poukładało z tą bilirubiną. no i powodzenia z domkiem :)
OdpowiedzUsuńwww.rybyzone.blogspot.com