Ostatnio wiele mam wypowiada się na temat ich wrażeń i odczuć, co
do karmienia piersią. Sama już wiele razy zamierzałam się do napisania posta w
tej sprawie, ale ciężko mi było się zdecydować czy jestem bardziej za czy
przeciw. Każdy dzień przynosił mi inne odczucia. Teraz widzę i cieszę się
ogromnie, że nie jestem sama i wiele mam czuje podobnie.
W szpitalu byłam
strasznie szczęśliwa, że Iwo bez problemu ssał moją pierś. Cieszyłam się jak
dziecko, że udało mi się bez żadnego problemu produkować mleczko dla mojego
synka.
Kiedy wróciliśmy
do domu, mijały kolejne dni a ja musiałam się całego tego systemu karmienia
nauczyć.
Najpierw zmiana
diety - w sumie jestem na tak, nigdy nie byłam na żadnej diecie, więc to zawsze
coś nowego. Chociaż pomalutku zaczynam rozumieć jak ciężko jest być na
diecie... lody, czekolada a przede wszystkim nadchodzący wielkimi krokami sezon
grillowy... nie narzekam, dam radę.
Kolejna zmiana to
odnalezienie dobrej pozycji karmienia. Najpierw karmiłam Iwo tylko na leżąco z
podpartą ręką. Po kilku dniach ręka zaczęła odmawiać posłuszeństwa, spróbowałam
z poduszką POOFI, która jak już wcześniej pisałam bardzo mi pomogła. Z czasem
potrafiłam już nakarmić małego bez problemu w innych miejscach niż jeden fotel
i bez poduszki.
Zawsze zarzekałam
się, że Nasz syn nie będzie spał z nami w łóżku. Jednak z własnej wygody
oczywiście spał z nami i cyc był na każde jego zawołanie. Starałam się odkładać
go do łóżeczka jednak zmęczenie z czasem przyzwyczaiło nas do wspólnego
spania.
Wizyta Pani
doktor, która powiedziała nam, że dzieci będące na piersi częściej mają kolki -
szok straszny, bo zawsze myślałam, że te na butelce...
Później
przytrafiła nam się przygoda z tą okropną żółtaczką, przez którą musiałam
odstawić małego od piersi i karmić go butelką. Wtedy dopiero odczułam jak ważne
i wygodne jest karmienie piersią. Zawsze, kiedy brałam Iwo na ręce on buźką
szukał mojego cyca a ja myślałam, że zwariuje... do tego momentalnie zaczynały
boleć mnie piersi i wylatywało z nich mleko, sytuacja strasznie dziwna, ale
prawdziwa. Przyzwyczajenie się do nowego systemu karmienia piersią, nocne wstawanie,
wybudzanie się, żeby przygotować mleczko również zajęło nam trochę czasu. Do
całej tej sytuacji również musiał przyzwyczaić się Iwo, co skończyło się
ssaniem smoczka, w sumie cały czas, tak bardzo brakowało mu piersi.
Ważną zmianę, jaką
zauważyłam poprzez karmienie butelką jest to, że Iwo zasypia już przy butelce i
śpi pięknie przez 3 godziny, po czym budzi się na jedzonko i dalej śpi kolejne
3 godzinki. Ja jestem spokojna, bo wiem ile zjadł i że nie jest głodny. Kiedy
karmiłam piersią Iwo bardzo mało spał, był spokojny leżał sobie grzecznie w łóżeczku,
ale nie spał... dziwiło mnie to bardzo, bo taki noworodek powinien dużo spać...
myślałam jednak, że może taka jego natura, w końcu dostał cyca. Kiedy jednak
zasypiał budził się po pół godzinie i znowu był cyc, nie spanie i tak przez
cały dzień. Bardzo ciężko odnaleźć i wprowadzić jakiś stały rytm dnia...
Nie będę ukrywać,
że teraz, kiedy udało nam się opanować już karmienie butelką, kupiliśmy
podgrzewać firmy, Avent więc mleczko jest gotowe w 3 minutki, do tego prawie
cały dzień wolny, bo Iwo grzecznie śpi wizja powrotu do tego, co było przy
karmieniu piersią lekko mnie przeraża. Boje się również, że będę miała za mało mleka,
bo teraz Iwo zjada za każdym razem 90ml.
Mam mieszane uczucia jednak nie zrezygnuję z karmienia, mam mleko,
więc będę karmić nim własnego syna... zdaję sobie sprawę, jakie dla niego jest
to zdrowe i ważne. Rezygnacja była by tylko poddaniem się i pójściem na
łatwiznę.
Ciekawe tylko jak
będzie wyglądał Nasz powrót do ponownego karmienia piersią...???
Super, że zdecydowałaś się wszystko opisać. Powiem szczerze, że nie zdawałam sobie sprawy z problemów w karmieniu dziecka. Jak wspomniałaś cyc ma swoje zalety, ale butelka również. choć jeszcze nie karmię wydaje mi się, że lepiej będzie Małemu na piersi. Nie bez powodu natura tak to wymyśliła. pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNie jest łatwo narzekać na karmienie piersią, ale to wszystko trzeba samemu przeżyć... jestem jak najbardziej ZA karmieniem piersią a resztę jakoś trzeba opanować hehe ;)
UsuńZaskoczyłaś mnie tym, że dzieci na cycu mają częściej kolki, nie wiedziałam tego. Zawsze myślałam, że karmienie piersią ma same zalety, po Twoim wpisie widzę, że jest różnie.
OdpowiedzUsuńLekarka chyba się nie zna...
Usuńjak mi to powiedziała to myślałam, że z krzesła spadnę, tyle się naczytałam, że częściej mają dzieci na butelce, a tu się okazuje, że te na cycku... wytłumaczyła to tak, że w początkowym mleku matki jest laktoza, którą wiele dzieci nie toleruje i pojawia się kolka, gdyby tak się działo trzeba początkowe mleko odciągnąć...
UsuńPierś - wygoda, oszczędność i zdrowie dziecka. Oczywiście to Twoja indywidualna sprawa co zrobisz :) I wcale nie potępiam mm! :)
OdpowiedzUsuńMoja córka karmiona piersią nie zachorowała jeszcze ani razu od urodzenia (chociaż biorę pod uwagę, że przyczyn tego może być wiele).
Trzeba się trochę przemęczyć, ale warto.
Szybko minie, a potem zaczniesz wprowadzać pokarmy stałe.
Czasami wypoczniesz lepiej czasami będziesz zmęczona bardziej, ale to zmęczenie będzie cały czas z Tobą.
To jest mały dzidziuś, który Ciebie potrzebuje :)
I pamiętaj, że synek nie będzie tak ciągle słodko spał czy to będzie pierś czy butelka. Pierwszy rok to mega zmiany w rozwoju i co chwila będzie robił, zachowywał się, jadł inaczej.
Piszę to z własnego doświadczenia i oczywiście pamiętając, że każde dziecko jest inne :)
Masz rację, nie mam zamiaru rezygnować z piersi, zdrowie synka jest najważniejsze, a moje smutki, żale, radości miną. Pewnie gdybym cały czas karmiła piersią i nie poznała jak to jest z butelką nie miała bym żadnych wątpliwości, a tak zrobiło mi się małe zamieszanie w głowie hehe
Usuńach te trzy godziny snu brzmią tak atrakcyjnie...
OdpowiedzUsuńoj fajnie jest... no ale coś za coś, damy jakoś radę ;)
UsuńDziewczyny! Moja Zosia jest tylko karmione piersią i po dwóch miesiącach zaczęła usypiac o 20, budzi się koło 2 a potem 6 na jedzenie, tak więc dzieci karmione piersią też w końcu zaczynają spać dłużej. Nie trzeba tracić nadziei w końcu się wyspicie:)
OdpowiedzUsuńhehehe to faktycznie trzeba być dobrej myśli, z czasem się musi wszystko ustabilizować...
Usuń:) U mnie karmienie o 20stej, potem pobudka o 2giej, 4tej i 6stej, ale do dwóch miesięcy trochę nam brakuje, więc jestem dobrej myśli ;)
UsuńI tego postanowienia się trzymaj i bądź dobrej myśli że musi się udać i się uda... reszta jakoś się ułoży nawet jak pojawią się problemy, ja musiałam się wygadać hehe oj też jestem ciekawa i trochę się boję, bo niby to tylko tydzień a może to być aż tydzień...
OdpowiedzUsuńKarmiłam i piersią i butelką i karmienie butelką było dla mnie nieporównywalnie wygodniejsze i dawało niewyobrażalną przy piersi swobodę. Mój syn ma 20 miesięcy i jak na razie miał raz katar, więc to nie jest reguła że mm = chorowanie. Moje dziecko jest okazem zdrowia, nie ma żadnych alergii ani nadwagi, wręcz przeciwnie jest szczupły i bardzo sprawny ruchowo. Miał 14 tygodni kiedy zaczął spać w nocy bez budzenia 10-12 godzin i ten stan utrzymuje się do dzisiaj. Nie wiem co to znaczy niewyspanie. Mówienie głośno o zaletach sztucznego karmienia jest bardzo "niepoprawne politycznie", ale te zalety są i mogłabym ich wymienić mnóstwo.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Ja nadal potrafię się popłakać jak Maks szuka mojej piersi.. Dla mnie jest to straszne. Ale są tego plusy i minusy - dokładnie tak jak napisałaś. Ja walczyłam ale moja produkcja się skończyła niestety..
OdpowiedzUsuńNa pewno wszystko Wam się ułoży w ciągu dnia, zobaczysz :)
Buziaki dla Was!
Wiele zwrotów akcji w Twoim karmieniu piersią. U mnie na początku był problem, bo miałam mało pokarmu i Synek bardzo się denerwował. Przetrwałam to. Poszłam za radą doradcy laktacyjnego i wytrzymałam to. Nie odpuściłam nawet kiedy miałam obolałe sutki. Piłam dużo wody i przystawiałam Małego. Rozbujałam laktację. Później miałam problem natury psychicznej - patrzyłam na Synka jak na małego Ssaka i troszkę byłam podirytowana częstotliwością karmienia. Później, kiedy przez tydzień zapomniałam o odpowiednim odżywianiu i miałam wrażenie, że tracę mleko, płakałam, bo nie chciałam Dziecku dawać butelki z chemicznym mlekiem. I ten kryzys minął. Teraz cieszę się, że mogę karmić Dzidziusia. Wprawdzie w dzień je co dwie godziny, ale w nocy przesypia 6h bez karmienia, następnie 2h i następne 2h i już mamy poranek :). Karmiąc piersią można sobie ułatwić życie kupując laktator, odciągając pokarm i zostawiając Małego pod czyjąś opieką wyjść z domu na kilka godzin. Do zakupu tego urządzenia zachęciło mnie kilka sytuacji, w których po załatwieniu kilku spraw na mieście, pędziłam do domu w stresie, czy aby moje Dziecię nie kwili. Więcej o jednej z tych gonitw tutajhttp://krzysiowie.blogspot.com/2013/05/karmiaca-mama-w-natarciu.html
OdpowiedzUsuńTeraz sytuacja się skomplikowała nieco, bo Maluszkowi dokucza kolka i kiedy boli, potrzebuje skosztować maminego cycka, kiedy chce się uspokoić, potrzebny jest cycek, chociaż na 2 sekundy i kiedy nie może zasnąć cycek lepiej działa niż najlepszy smoczek świata.
Wierzę jednak, że za czas jakiś będzie łatwiej. Tego życzę Wszystkim Mamom, Tobie także. No i wytrwałości :)
Ja karmię piersią i mam tak jak Ty: Kornelia mało śpi, je praktycznie co godzinkę, a jak jestem tym koszmarnie zmęczona, nie mówiąc już o tym, że ona ma już 3 miesiące, a ja nadal walczę z bólem sutków (mam wklęsłe i Kornelii ciężko jest je chwycić)...
OdpowiedzUsuńKilka razy dałam jej mm i po nim spała 4 godziny, i wydało mi się to takie... wygodne...
Ale karmię nadal wyłącznie piersią, ponieważ wiem, że to najlepsze dla niej, bo nie mogę patrzeć jak szuka piersi i ponieważ wiem, że jeszcze trzy miesiące, a wprowadzimy pokarmy stałe, co się równa z tym, że odpocznę bardziej :)
Doskonale Cie rozumiem i moim zdaniem powinnaś zrobic tak jak czujesz! W tym wszystkim TY tez jestes wazna, wypoczeta matka to szczesliwsze dziecko:)
OdpowiedzUsuń