Wczoraj wybraliśmy się z S. do naszej
przychodni, żeby zważyć małego. Chcieliśmy sprawdzić jak przybiera na wadzę.
Okazało się, że w przeciągu niecałych dwóch tygodni przybrał 550g. Strasznie
się ucieszyłam, że tak dobrze przybiera tylko na moim mleczku. Karmimy się
wyłącznie na żądanie.
Pani z przychodni zauważyła
jednak, że Iwo jest wciąż żółciutki od tej nieszczęsnej żółtaczki. Sprawdziła,
że ma być niedługo szczepiony a tu wciąż utrzymuje się żółtaczka. Zawołała
Naszą panią doktor, która kazała mi odstawić małego na dwa dni od piersi, kupić
mleczko Hipp i karmić go wyłącznie tym mleczkiem do tego przepajać go glukozą.
W czwartek pobiorą małemu krew i sprawdzą, jaki jest poziom bilirubiny, jeśli
będzie wysoki to dalej będziemy musieli być na mleczku MM. Ja przez te kilka
dni mam odciągać pokarm. Co dla mnie było katastrofą, bo jak do tej pory każda
próba odciągnięcia pokarmu nie dość, że sprawiała mi dużo bólu to jeszcze nic z
tego nie wychodziło. Przyczyny szukałam jednak w laktatorze, który zakupiłam za
namową koleżanki a który jest dla mnie totalną klapą. Wiele dobrych opinii
słyszałam na temat laktatora Avent Natura, który zakupił mi mój S. Jednak zanim
wrócił z laktatorem do domu była już godzina 20. Zabrałam się od razu za
sprawdzenie nowego sprzętu. Okazało się jednak, że nic nie zasysa i nic się nie
dzieje. Przewertowaliśmy instrukcję i okazało się, że brakuje jednej małej części,
bez której laktator nie działał tak jak potrzeba. Było już jednak za późno i
sklep był zamknięty. Cała noc była dla mnie najgorsza ze wszystkich jak do tej
pory. Nie dość, że chciało mi się płakać, że nie mogę karmić małego to jeszcze
piersi zrobiły się ciężkie a ja nie mogłam ich odciągnąć. Iwo, mimo, że dostał
mleczko MM to będąc u mnie na rękach otwierał buźkę w poszukiwaniu cyca. Czułam
się okropnie, jednak wiedziałam, że to dla jego dobra. O 7 rano nie dawałam już
rady tak bardzo bolały mnie piersi, bałam się żebym nie dostała jakiegoś
zapalenia. Przystawiłam, więc małego na trochę do cyca, żeby poczuć, chociaż
małą ulgę. Sklep otwierali dopiero, o 10 więc nie widziałam innego wyjścia a
każde przyłożenie laktatora kończyło się mocnym bólem i brakiem mleka. Punkt 10
stawiliśmy się w sklepie, miły Pan bez problemu wymienił nam sprzęt na nowy.
Wróciłam do domu i rozpoczęłam odciąganie mleczka. I dostałam szoku, jaka
ogromna rewelacja, zero bólu a do tego mleczko aż tryskało, odciągnęłam całą
butelkę mleka. Poczułam ogromną ulgę. Jestem potwornie zła na siebie, bo
chciałam ten laktator kupić już dawno to koleżanka namówiła mnie na tańszy, bo
niby dobry. Jest szansa, że dla niej był dobry, bo różnimy się znacznie
rozmiarem biustu. Także niech każda mama nie żałuje pieniążków na dobry
laktator, nie ma potrzeby kupować elektrycznego i Avent Natural w zupełności
wystarczy, jest rewelacyjny.
I teraz Nasz dzień wygląda tak,
że mama siedzi i odciąga pokarm a tata robi mleczko do butelki i karmi małego.
Mam nadzieję, że taka sytuacja nie potrwa długo i będę mogła jak najszybciej
wrócić do karmienia piersią. Teraz dopiero poczułam, jaka to wygoda,
oszczędność i ile radości mi to sprawia. Czasami byłam zła, że ciągle muszę
wyciągać cyca a do tego bez możliwości odciągnięcia pokarmu nie miałam jak
wyjść na dłużej z domu. Teraz wszystko się zmieni, nowy laktator wprowadzi
pozytywne zmiany w moim życiu, mała rzecz a taka ważna i przydatna. Odciągnięte
mleczko oczywiście mrożę, żeby mieć zapasy ;)
Mój nowy przyjaciel ;)

a ja chciałam kupić elektryczny, ale teraz się zastanawiam :)
OdpowiedzUsuńjak szybko odciąga pokarm?
ja całą butelkę odciągnęłam w jakieś niecałe pół godzinki. u mnie na prawdę laktator się sprawdził super
UsuńMy na żółtaczkę dostawaliśmy jakieś kroplówki, bo też bardzo długo nie chciała zejść... Pomogły w kilka dni, a my ciągle mogliśmy i możemy karmić piersią....
OdpowiedzUsuńZdrówka dla Iwo :)
ale pewnie kroplówki były podane w szpitalu tak? oj męczy mnie już ta okropna żółtaczka ;(
UsuńMusiało być Ci bardzo ciężko :( a jaki laktator nie sprawdził się u Ciebie?
OdpowiedzUsuńoj tak, okropne uczucie mieć mleko a nie mieć możliwości dać go dziecku. Jest to laktator lovi z taką okropną pompką...
UsuńŻycze szybkiego powrotu do cyca!:) Ja też mam ręczny laktator, tak w razie czego.
OdpowiedzUsuńdziękujemy, mam nadzieję, że wrócimy jak najszybciej
UsuńMam taki sam, ale użyłam na początku tylko kilka razy, bo w rzeczywistości nie był potrzebny.
OdpowiedzUsuńJa jak odciągałam to czułam się jak krowa za przeproszeniem i nie mogłam się patrzeć na to mleko, bo czułam niesmak, do tego ten laktator śmiesznie "pierdział" podczas użycia ;)
A co do wyjść to do tej pory radzimy sobie bez odciągania, męczące czasami, ale ja nie chcę odciągać. Poza tym Mała nie przepada za butelką i smoczkiem i my już na etapie rozszerzania diety, więc mogę podać coś innego
oj fakt ja też mam takie uczucie dojnej krowy hehe i faktycznie laktator pierdzi hehe mam nadzieję, że nam też się uda jakoś pogodzić cyca z moją małą wolnością, zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce...
UsuńOj tak na pewno będziesz zadowolona ;)
OdpowiedzUsuńA nie mówiłam!:))) Czy przypadkiem nie brakowało wam tej gumowej małej części? Kurcze spedzilismy pare ladnych minut nad rozmkminianiem dlaczego nie leci, okazalo sie ze wlasnie ta biala gumowa coś była lekko "przytkana". Ale Laktator dobry, stosuję już miesiąc i na razie działa, czasami troche trzeszczy:P
OdpowiedzUsuńtak, właśnie tej białej gumki brakowało ;) kochana dziękuje Ci za Twoją opinię bo to ona utwierdziła mnie w przekonaniu, że ten laktator na pewno się sprawdzi ;)
UsuńTeż mamy ręczny, mam nadzieję, że się sprawdzi. Oby żółtaczka szybko zeszła, żeby Iwo za bardzo się do MM nie przyzwyczaił.
OdpowiedzUsuńoj boje się właśnie tego bardzo, żeby się tylko nie przyzwyczaił ale jak na razie to nie bardzo jest zadowolony z tego mleka
OdpowiedzUsuńprzeżyć nie zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńTymko też ma utrzymującą się jeszcze żółtaczkę, ale położna środowiskowa mówi, że może się utrzymywać do 6-7 tygodnia. Ale teraz się martwię czy ma rację... ;/
widzisz, a mi położna powiedziała, że żółtaczka nie est problemem przy szczepieniu...
OdpowiedzUsuńNam położna przy żółtaczce kazala jak najczęściej wystawiać do słońca i. . . jak najczęściej przystawiać do piersi. Więc jak widać, co położna to inna opinia. Na szczepieniu Mały był jeszcze brzoskwiniowy, ale nie stanowiło to kłopotu. Zamrożone mleczko na pewno się Wam przyda, w końcu Mama też prawo wyjśc z donu i cieszyć się tym faktem, a nie stresowac! Pozdrawiam Was serdecznie
OdpowiedzUsuńU nas na szczęście żółtaczka była bardzo lekka. W szpitalu nie było za bardzo jej widać.
OdpowiedzUsuńA laktator też miałam Aventu i bardzo mi się podobał. Sprawdził się rewelacyjnie!
Mam nadzieje, że szybko żółtaczka zniknie i Iwo znów będzie mógł jeść mamowego cycusia!