środa, 8 maja 2013

Żółty...


Wczoraj wybraliśmy się z S. do naszej przychodni, żeby zważyć małego. Chcieliśmy sprawdzić jak przybiera na wadzę. Okazało się, że w przeciągu niecałych dwóch tygodni przybrał 550g. Strasznie się ucieszyłam, że tak dobrze przybiera tylko na moim mleczku. Karmimy się wyłącznie na żądanie.  

Pani z przychodni zauważyła jednak, że Iwo jest wciąż żółciutki od tej nieszczęsnej żółtaczki. Sprawdziła, że ma być niedługo szczepiony a tu wciąż utrzymuje się żółtaczka. Zawołała Naszą panią doktor, która kazała mi odstawić małego na dwa dni od piersi, kupić mleczko Hipp i karmić go wyłącznie tym mleczkiem do tego przepajać go glukozą. W czwartek pobiorą małemu krew i sprawdzą, jaki jest poziom bilirubiny, jeśli będzie wysoki to dalej będziemy musieli być na mleczku MM. Ja przez te kilka dni mam odciągać pokarm. Co dla mnie było katastrofą, bo jak do tej pory każda próba odciągnięcia pokarmu nie dość, że sprawiała mi dużo bólu to jeszcze nic z tego nie wychodziło. Przyczyny szukałam jednak w laktatorze, który zakupiłam za namową koleżanki a który jest dla mnie totalną klapą. Wiele dobrych opinii słyszałam na temat laktatora Avent Natura, który zakupił mi mój S. Jednak zanim wrócił z laktatorem do domu była już godzina 20. Zabrałam się od razu za sprawdzenie nowego sprzętu. Okazało się jednak, że nic nie zasysa i nic się nie dzieje. Przewertowaliśmy instrukcję i okazało się, że brakuje jednej małej części, bez której laktator nie działał tak jak potrzeba. Było już jednak za późno i sklep był zamknięty. Cała noc była dla mnie najgorsza ze wszystkich jak do tej pory. Nie dość, że chciało mi się płakać, że nie mogę karmić małego to jeszcze piersi zrobiły się ciężkie a ja nie mogłam ich odciągnąć. Iwo, mimo, że dostał mleczko MM to będąc u mnie na rękach otwierał buźkę w poszukiwaniu cyca. Czułam się okropnie, jednak wiedziałam, że to dla jego dobra. O 7 rano nie dawałam już rady tak bardzo bolały mnie piersi, bałam się żebym nie dostała jakiegoś zapalenia. Przystawiłam, więc małego na trochę do cyca, żeby poczuć, chociaż małą ulgę. Sklep otwierali dopiero, o 10 więc nie widziałam innego wyjścia a każde przyłożenie laktatora kończyło się mocnym bólem i brakiem mleka. Punkt 10 stawiliśmy się w sklepie, miły Pan bez problemu wymienił nam sprzęt na nowy. Wróciłam do domu i rozpoczęłam odciąganie mleczka. I dostałam szoku, jaka ogromna rewelacja, zero bólu a do tego mleczko aż tryskało, odciągnęłam całą butelkę mleka. Poczułam ogromną ulgę. Jestem potwornie zła na siebie, bo chciałam ten laktator kupić już dawno to koleżanka namówiła mnie na tańszy, bo niby dobry. Jest szansa, że dla niej był dobry, bo różnimy się znacznie rozmiarem biustu. Także niech każda mama nie żałuje pieniążków na dobry laktator, nie ma potrzeby kupować elektrycznego i Avent Natural w zupełności wystarczy, jest rewelacyjny. 

I teraz Nasz dzień wygląda tak, że mama siedzi i odciąga pokarm a tata robi mleczko do butelki i karmi małego. Mam nadzieję, że taka sytuacja nie potrwa długo i będę mogła jak najszybciej wrócić do karmienia piersią. Teraz dopiero poczułam, jaka to wygoda, oszczędność i ile radości mi to sprawia. Czasami byłam zła, że ciągle muszę wyciągać cyca a do tego bez możliwości odciągnięcia pokarmu nie miałam jak wyjść na dłużej z domu. Teraz wszystko się zmieni, nowy laktator wprowadzi pozytywne zmiany w moim życiu, mała rzecz a taka ważna i przydatna. Odciągnięte mleczko oczywiście mrożę, żeby mieć zapasy ;)


Mój nowy przyjaciel ;)

19 komentarzy:

  1. a ja chciałam kupić elektryczny, ale teraz się zastanawiam :)
    jak szybko odciąga pokarm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja całą butelkę odciągnęłam w jakieś niecałe pół godzinki. u mnie na prawdę laktator się sprawdził super

      Usuń
  2. My na żółtaczkę dostawaliśmy jakieś kroplówki, bo też bardzo długo nie chciała zejść... Pomogły w kilka dni, a my ciągle mogliśmy i możemy karmić piersią....
    Zdrówka dla Iwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale pewnie kroplówki były podane w szpitalu tak? oj męczy mnie już ta okropna żółtaczka ;(

      Usuń
  3. Musiało być Ci bardzo ciężko :( a jaki laktator nie sprawdził się u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, okropne uczucie mieć mleko a nie mieć możliwości dać go dziecku. Jest to laktator lovi z taką okropną pompką...

      Usuń
  4. Życze szybkiego powrotu do cyca!:) Ja też mam ręczny laktator, tak w razie czego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy, mam nadzieję, że wrócimy jak najszybciej

      Usuń
  5. Mam taki sam, ale użyłam na początku tylko kilka razy, bo w rzeczywistości nie był potrzebny.
    Ja jak odciągałam to czułam się jak krowa za przeproszeniem i nie mogłam się patrzeć na to mleko, bo czułam niesmak, do tego ten laktator śmiesznie "pierdział" podczas użycia ;)
    A co do wyjść to do tej pory radzimy sobie bez odciągania, męczące czasami, ale ja nie chcę odciągać. Poza tym Mała nie przepada za butelką i smoczkiem i my już na etapie rozszerzania diety, więc mogę podać coś innego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj fakt ja też mam takie uczucie dojnej krowy hehe i faktycznie laktator pierdzi hehe mam nadzieję, że nam też się uda jakoś pogodzić cyca z moją małą wolnością, zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce...

      Usuń
  6. Oj tak na pewno będziesz zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A nie mówiłam!:))) Czy przypadkiem nie brakowało wam tej gumowej małej części? Kurcze spedzilismy pare ladnych minut nad rozmkminianiem dlaczego nie leci, okazalo sie ze wlasnie ta biala gumowa coś była lekko "przytkana". Ale Laktator dobry, stosuję już miesiąc i na razie działa, czasami troche trzeszczy:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, właśnie tej białej gumki brakowało ;) kochana dziękuje Ci za Twoją opinię bo to ona utwierdziła mnie w przekonaniu, że ten laktator na pewno się sprawdzi ;)

      Usuń
  8. Też mamy ręczny, mam nadzieję, że się sprawdzi. Oby żółtaczka szybko zeszła, żeby Iwo za bardzo się do MM nie przyzwyczaił.

    OdpowiedzUsuń
  9. oj boje się właśnie tego bardzo, żeby się tylko nie przyzwyczaił ale jak na razie to nie bardzo jest zadowolony z tego mleka

    OdpowiedzUsuń
  10. przeżyć nie zazdroszczę!
    Tymko też ma utrzymującą się jeszcze żółtaczkę, ale położna środowiskowa mówi, że może się utrzymywać do 6-7 tygodnia. Ale teraz się martwię czy ma rację... ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. widzisz, a mi położna powiedziała, że żółtaczka nie est problemem przy szczepieniu...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nam położna przy żółtaczce kazala jak najczęściej wystawiać do słońca i. . . jak najczęściej przystawiać do piersi. Więc jak widać, co położna to inna opinia. Na szczepieniu Mały był jeszcze brzoskwiniowy, ale nie stanowiło to kłopotu. Zamrożone mleczko na pewno się Wam przyda, w końcu Mama też prawo wyjśc z donu i cieszyć się tym faktem, a nie stresowac! Pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas na szczęście żółtaczka była bardzo lekka. W szpitalu nie było za bardzo jej widać.
    A laktator też miałam Aventu i bardzo mi się podobał. Sprawdził się rewelacyjnie!
    Mam nadzieje, że szybko żółtaczka zniknie i Iwo znów będzie mógł jeść mamowego cycusia!

    OdpowiedzUsuń