czwartek, 30 maja 2013

Weekendowo...

Razem całą trójeczką wybraliśmy się na długi weekend do rodziców S. Plany ogromne dużo słonka i spacerków. Finał dzisiejszy jest taki, że siedzimy w domku a za oknem pada ogromny grad... brrr okropna pogoda. Iwo właśnie słodko śpi a ja mam chwilkę dla siebie. Po raz pierwszy wyjechaliśmy na kilka dni... moja kochana mamuśka u której jak na razie mieszkamy bardzo ciężko znosi rozstanie z wnukiem. Nie przypuszczałam, że aż tak bardzo się do niego przyzwyczai. Pokochała Go ogromnie, każdą chwilę chce z nim spędzać, jak wraca wieczorem z pracy do koniecznie musi być przy kąpaniu, złości się kiedy wykąpiemy małego wcześniej. Zauważyłam, że odkąd pojawił się na świecie Iwo moja mama tryska szczęściem i energią. Wszystkie babcie tak reagują na pojawienie się pierwszego wnuka ale moja mama na prawdę oszalała... nie ukrywam, że bardzo mi pomaga i podziwiam wszystkie młode mamusie, które od początku są z maleństwem same. Dzięki pomocy mamy dużo rzeczy mam zrobione i przyszykowane zanim zdążę o czymś pomyśleć... mama pierze, prasuje, wyparza butelki, układa, myje, sprząta itd. mi pozostaje jedynie opiekować się małym. Często moje próby zrobienia czegoś kończą się słowami... ,,zostaw ja to zrobię" Nie ukrywam, że póki co jest mi to na rękę tym bardziej, że widzę ile jej to sprawia radości. Ale przecież w końcu kiedyś będę musiała sama ogarnąć cały ten system opieki nad małym. I tu się właśnie zaczyna wielki problem bo przed nami ostatni miesiąc mieszkania u moich rodziców. Z racji tego, że mój S. jest nauczycielem cały lipiec i sierpień ma wolny więc chcemy na ten czas przenieś się do jego rodziców. Już na samą myśl dostaję dreszczy jak moja mam to zniesie... mamy w planach nawet zostać tu na stałe dopóki nie zamieszkamy w naszym własnym domu. Jednak sytuacja jest o tyle skomplikowana, że w domu rodziców S. mieszka już jego brat z żoną i córką. Trzy rodziny w jednym domu to po dłuższym czasie może się okazać niezłym horrorem. Już teraz widzę minusy zamieszkania tutaj... jest to dom dwupiętrowy i mamy pokój na górze, każde położenie małego spać w salonie kończy się małymi drzemkami gdyż zaraz go ktoś lub coś obudzi, kiedy śpi na górze to jedna osoba musi sama z nim siedzieć w pokoju. Bieganina z góry na dół towarzyszy w sumie przez cały dzień, bo coś zapomniałam, bo zostawiałam, bo mam tu lub tam... do tego wkrada się mały chaos. Lubię mieć wszystko pokładane, na swoim miejscu, czysto i ładnie a póki co tylko się złoszczę, że bałagan i nie wiem gdzie co mam... U mamy oczywiście wszystko jest pięknie i ładnie. Kochana moja mama niestety jest czasami męcząca i najchętniej decydowała by za Nas o wszystkim chociaż widzę, że stara się nie wtrącać to nie zawsze jej to wychodzi...ja jako córka przymykam oko na wiele spraw, ale mój S. złości się czasami bo przecież ,,to jego syn a nie jej" Najchętniej zamieszkała bym już w swoim domu i miała i robiła wszystko tak jak sama chcę...chociaż nie ukrywam, że bardzo się boję czy dam sobie radę. Nowe miejsce, wiele nowych obowiązków i odpowiedzialność za całe Nasze już własne życie... nigdy nie mieliśmy okazji być na własnym utrzymaniu, cały czas tualiśmy się po rodzicach, żeby mieć możliwość odłożenia pieniążków na własny dom. Niestety funduszy nam brakuje, żeby wprowadzić się jeszcze w tym roku... gdzie będziemy mieszkać sama nie wiem... byle być tylko razem ;)

5 komentarzy:

  1. Najważniejsze, że razem!!
    U mnie mama była tylko przez pierwszy tydzień bo ja po cc wstać nie mogłam. Przyznaję, że gdyby nie ona to byłoby ciężko.. Ale teraz już jesteśmy cały czas sami i myślę, że świetnie dajemy sobie radę :) Wy też dacie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie najważniejsze że razem! My też wykańczamy własny domek, oczywiście z kredytu, więc mam nadzieję że od sierpnia już Emilia będzie miała swój pokoik.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z jednej strony dobrze, że macie gdzie mieszkać, zanim odłożycie na wykończenie domu, mieszkając na wynajętym i płacąc nie małe pieniądze za opłaty byłoby ciężko odłożyć jeszcze na dom. Więc tyle w tym dobrego. My mamy to szczęście, że od początku mieszkamy sami, jest ciężej z utrzymaniem się, bo opłat jest dużo, ale radzimy sobie sami bez pomocy więc nie jest źle, bo tak jak napisałaś ważne, że razem:)
    Zapraszamy na Mazury u nas dziś piękna pogoda i słoneczko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dacie radę. Ważne że jesteście razem. Do każdej nowej sytuacji trzeba się przyzwyczaić. A taka babcia to skarb. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze że razem. Pomoc rodziców zawsze jest nieoceniona, ale moment, w którym będziecie sami na swoim będzie najpiękniejszy na świecie. I zobaczysz, że ze wszystkim poradzisz sobie sama. I to właśnie jest piękne! :)

    OdpowiedzUsuń